
lexychaplin - TikTok / marta.rentel - TikTok
Na TikToku pojawił się
trend polegający na jedzeniu przysmaków dla koni
. Kontrowersyjne nagrania publikowane są także przez polskie influencerki, takie jak
Marta "Martirenti" Rentel
oraz
Lexy Chaplin
, które na oczach swoich odbiorców próbują przekąsek oraz lizawek przeznaczonych dla zwierząt.
Trend narodził się za granicą, jednak bardzo szybko trafił do Polski. W jednym ze swoich nagrań
Lexy opisywała, że około drugiej w nocy zgłodniała, a w kuchni nie było nic do jedzenia
. Zaczęła podgryzać przekąski dla koni, wykrzywiając się i komentując ich smak.
Taki sam eksperyment przeprowadziła kilka tygodni później
. Tym razem filmik miał charakter pranka na jej ojcu. Wmówiła mu, że częstuje go polskim przysmakiem bożonarodzeniowym i podała mu przysmaki dla konia. Po chwili mężczyzna zareagował z niesmakiem, wypluwając jedzenie.
Martirenti próbowała natomiast przekonać swoich widzów, że
jabłkowa lizawka dla koni "pachnie zachęcająco"
i smakuje jak pudrowe cukierki, które zna z dzieciństwa. Następnie oceniła, że smak przekąski jest "10/10".
Media cytują ekspertów, którzy ostro krytykują działania influencerów
. Dietetyczka kliniczna
Monika Kroenke
w rozmowie z Plotkiem podkreśliła, że przysmaki dla koni nie podlegają nadzorowi sanepidu i nie muszą spełniać ustawy o bezpieczeństwie żywności.
- Mogą zawierać substancje niedopuszczone do spożycia przez ludzi, a także zanieczyszczenia biologiczne lub fizyczne - zaznaczyła.
Dietetyczka
Milena Nosek
, cytowana przez ten sam portal, stwierdziła natomiast, że przekąski dla zwierząt mogą zawierać
środki o działaniu uspokajającym
lub inne dodatki, na które człowiek może zareagować w sposób nieprzewidywalny.
- Zjedzenie przysmaku dla koni przez zdrową osobę w ramach spróbowania, doznań, zaspokojenia ciekawości, czyli okazjonalnie, nie jest niebezpieczne. Jednak
co dla konia - dla jego masy, układu trawiennego w tym uzębienia, to nie dla człowieka
- zaznaczyła specjalistka.
Lekarz weterynarii
Kuba Letek
, cytowany przez Plejadę, opisał z kolei, że "z przerażeniem" patrzy na działania twórców internetowych. Zaznaczył jednak, że jednorazowe spróbowanie przysmaku dla koni "najprawdopodobniej nie wyrządzi krzywdy większości osób, które robią to na potrzeby filmiku".
-
Problem zaczyna się wtedy, gdy takie zachowanie staje się powtarzalne
- a znalazłem w kilka minut wręcz całe konta na TikToku tworzone wokoło tego trendu -
i gdy jest to normalizowane jako coś bezpiecznego lub wręcz zdrowego
- powiedział.