
fot. East News / Grupa AT / X @Prok_Okreg_Wawa
Prokuratura Okręgowa w Warszawie poinformowała o
umorzeniu śledztwa dotyczącego tzw. dwóch wież
czyli inwestycji w centrum stolicy powiązanej ze spółką Srebrna. Wcześniej w sprawie przesłuchiwano m.in.
prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego
. Roman Giertych, który reprezentuje w niej
Geralda Birgfellnera
- biznesmena, który twierdzi, że Kaczyński próbował go oszukać podczas prac nad inwestycją - już zapowiedział złożenie zażalenia.
Sprawa "dwóch wież" wyszła na jaw w 2019 roku przy okazji publikowanych przez
Gazetę Wyborczą
"taśm Kaczyńskiego". Okazało się wówczas, że
powiązana z PiS spółka Srebrna
planuje
budowę dwóch bliźniaczych wieżowców w centrum Warszawy.
Inwestycja nie doszła jednak do skutku - miała zostać wstrzymana z powodów politycznych. Szef PiS miał porzucić pomysł, ale jednocześnie nie chciał zapłacić architektowi.
W przygotowanie inwestycji zaangażowany był austriacki biznesmen Gerald Birgfellner, który twierdzi, że
został oszukany przez Jarosława Kaczyńskiego
, z którym zresztą jest spowinowacony. Birgfellner, który nagrał rozmowę z prezesem PiS, uważał, że Kaczyński wykorzystał więzi rodzinne, aby wyłudzić pracę o wartości ponad miliona euro.
Mimo wielu kontrowersji i wątpliwości w czasach rządów Zjednoczonej Prawicy prokuratura
odmówiła wszczęcia śledztwa
w tej sprawie. W lutym zeszłego roku Prokuratura Okręgowa w Warszawie postanowiła jednak przyjrzeć się sprawie, a na początku czerwca tego roku przesłuchano Jarosława Kaczyńskiego.
Dziś rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Piotr Antoni Skiba poinformował o
umorzeniu śledztwa.
Jak przekazano, badan
o trzy główne wątki
, ale w żadnym
nie znaleziono znamion czynu zabronionego
. Pierwszy dotyczył doprowadzenia Geralda Birgfellnera do
niekorzystnego rozporządzenia pieniędzmi
w kwocie co najmniej 1,3 mln euro przez osoby działające w imieniu spółki Srebrna poprzez wprowadzenie go w błąd. Drugi wątek dotyczył
przyjęcia 50 tys. zł łapówki
przez członka Rady Fundacji "Instytut im. Lecha Kaczyńskiego" w zamian za nadużycie uprawnień. Trzeci związany był z
nakłanianiem Birgfellnera do przekazania 100 tys. zł łapówki
członkowi Rady Fundacji "Instytut im. Lecha Kaczyńskiego".
Jak podano w komunikacie, "do czasu uzyskania tłumaczenia postanowienia na język niemiecki, Prokuratura Okręgowa nie będzie podawała szczegółowych podstaw umorzenia". Według informacji Radia Wnet miała zdecydować o tym osobiście prokurator Małgorzata Szeroczyńska.
Pełnomocnicy Geralda Birgfellnera, w tym
Roman Giertych
, już zapowiedzieli złożenie
zażalenia
. Polityk zaatakował też w mediach społecznościowych prokurator Szeroczyńską.
" Prokurator Małgorzata Szeroczyńska, która pomimo przegranej w sądzie nie dopatrzyła się dwa tygodnie temu przestępstwa w tym, jak dwóch rosłych policjantów złamało drobnej nastolatce rękę za to, że protestowała w obronie prawa do demonstracji kobiet przeciwko wyrokowi TK, dzisiaj, zgodnie z tym, czego się
spodziewałem
po uchylaniu 80 proc. moich pytań do Jarosława Kaczyńskiego, umorzyła śledztwo w sprawie dwóch wież" - napisał.
"Znamienne jest też to, że prokuratura Prokuratura Okręgowa w Warszawie odsunęła od prowadzenia tej sprawy prokurator Ewę Wrzosek tylko dlatego, że PiS wykorzystało śmierć Barbary Skrzypek do oskarżeń wobec prokuratora i pełnomocników pokrzywdzonego. Tak zdumiewającej zmiany prokuratora tylko dlatego, że potencjalny podejrzany wykrzykuje do pełnomocnika pokrzywdzonego: „Morderco!” nie widziano w historii prokuratury. I na miejsce Wrzosek wskazano prok. Szeroczyńską
. Była to bezczelna manipulacja.
Nie zmienia się składu prowadzącego śledztwo z tego powodu, że tym których śledztwo dotyczy nie podoba się prokurator" - dodał Giertych.
"Sytuacja w prokuraturze dojrzała do rozstrzygnięć Trybunału Konstytucyjnego (po przywróceniu we wrześniu jego normalnego funkcjonowania).
Pisowskie zabetonowanie istniejących tam układów musi się skończyć.
Bez tego pisowcy złodzieje, oszuści i bandyci będą nam się śmiali w twarz.
W sprawie II wież oczywiście składamy zażalenie,
ale bez uchylenia przez TK przepisów, które zabetonowały prokuraturę dla PiS, nawet wygrana w sądzie, jak widać na przykładzie dziewczyny z ręką w tytanie, nie spowoduje żadnej refleksji po stronie prokuratorów" - skomentował.