
fot. East News / Shutterstock / Centrum Europy
Z doniesień portalu Centrum Europy wynika, że
rosyjskie władze odmawiają wydania zgód
na protesty
przeciwko blokowaniu sieci i komunikatorów internetowych, powołując się na zagrożenie związane z
COVID-19
.
Od początku marca dochodzi w Rosji do masowych problemów z internetem. Trudności w dostępie do sieci związane są z próbą wyłączenia znanego komunikatora -
Telegram
. Rosja zdecydowała się ograniczyć możliwość korzystania z aplikacji, twierdząc, że ta sprzyja ter*oryzmowi. Namawiano również użytkowników do przechodzenia na rosyjskie aplikacje pod pełną kontrolą państwa, takie jak aplikacja MAX. Rosjanie regularnie donoszą, że zmagają się z kłopotami z siecią. Sprawę skomentował rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow, który tłumaczył, że dostęp do internetu ograniczono w celu "zapewnienia bezpieczeństwa".
Tymczasem portal Centrum Europy informuje, że o uzasadnieniu rosyjskich władz w sprawie odmowy dotyczących protestów poinformował
Borys Nadieżdin
, niedoszły kandydat na prezydenta, który w 2024 roku nie został dopuszczony do wyborów przez Kreml. Nadieżdin stwierdził, że jego zwolennicy chcieli protestować w podmoskiewskich Krasnogorsku, Chimkach, Dołgoprudnym, Mytiszczach i Korolowie. Wszystkie wnioski zostały jednak odrzucone z powodu
pandemii COVID-19
. Dodał, że odpowiedzi, które przesłano wnioskującym były "takie same" oraz wyglądały jak "kpina".
Tym samym przypomniał, że w trakcie restrykcji spowodowanych rozprzestrzenianiem się pandemii COVID-19, zorganizowano
masowe zgromadzenia, np. z święta dziękczynienia Id al-Fitr
.
"
Pandemia COVID-19 nie przeszkodziła w organizacji masowych wydarzeń w miastach obwodu moskiewskiego 20 marca z okazji święta Id al-Fitr
. Tysiące muzułmanów, w tym znaczna liczba migrantów, wzięły udział w modlitwach świątecznych na ulicach i placach miast obwodu moskiewskiego. Oznacza to, że migranci mogą się gromadzić, ale obywatele Rosji i lokalni mieszkańcy - nie" - cytuje jego słowa portal Centrum Europy.
Nadieżdin opisał również odpowiedź administracji miasta Mytiszczea na ich wnioski. Jak się okazuje, w uzasadnieniu odmowę argumentowano
rozporządzeniem z 2020 roku dotyczące obostrzeń z czasów pandemii koronawirusa
. Z relacji portalu wynika również, że do protestów w sprawie blokowania dostępu do internetu dołączyła organizacja
Szkarłatny łabędź
, która pojawiła się w sieci 13 marca. W trakcie swojej działalności miała wielokrotnie wzywać obywateli do protestów.