
fot. YouTube @myglogow / https://markapolska.pl
Jeszcze kilkanaście dni temu głośno było na temat raportu
"Polaków Portret Własny. Raport z badań DNA Marki Polska"
, który przygotowała Fundacja Marka Polska Think Tank, a
Ministerstwo Sportu i Turystyki miało zapłacić za niego 200 tysięcy złotych
. Projekt powstał pod kierownictwem
dr hab. Barbary Mróz-Gorgoń
, ówczesnej pełnomocniczki rządu ds. promocji marki Polska i jej zespołu, w skład którego weszły osoby z Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu. Okazało się, że raport jest
pełen błędów i sformułowań wygenerowanych przez AI.
Po tym, jak o sprawie zrobiło się głośno, a na naukowczynię wylała się
fala krytyki
, ta postanowiła zrezygnować ze stanowiska pełnomocniczki rządu do spraw promocji marki Polski.
"Przy tej niewyobrażalnej skali hejtu niemożliwe jest pełnienie tak odpowiedzialnej roli. Mam nadzieję, że ważny dla Polski projekt będzie kontynuowany bez względu na trudności" - pisała we wpisie Mróz-Gorgoń.
Sprawą raportu zajęła się także prokuratura, która przekazała, że "zarejestrowała postępowanie w sprawie nieprawidłowości związanych z finansowaniem rządowego raportu".
Do sprawy odniósł się właśnie podczas rozmowy z PAP
rektor Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu,
na którym pracuje badaczka. Przekazał, że uczelnia bada sprawę dr hab. Barbary Mróz-Gorgoń już od sierpnia.
Sprawdzane jest, czy badaczka nie złamała ona standardów rzetelności naukowej:
- Analizujemy tę sytuację, żeby wyjaśnić okoliczności, czy rzeczywiście doszło do złamania standardów rzetelności naukowej, zgodnie z ustawą o szkolnictwie wyższym i regulacjami uczelni. Obecnie sprawa jest prowadzona przez rzecznika dyscyplinarnego ds. nauczycieli akademickich UEW - chociaż nie musi mieć związku z naruszeniem dyscypliny, ponieważ była to aktywność pozauczelniana. Dlatego nie przesądzamy, jaki będzie wynik - podkreślił.
Rektor przekazał także, że Barbara Mróz-Gorgoń formalnie
wciąż jest pracownikiem uczelni, jednak do czasu wyjaśnienia sprawy nie będzie prowadzić zajęć dydaktycznych:
- Jako uczelnia podjęliśmy działania zgodnie z prawem i procedurą, zaoferowaliśmy też profesor Mróz-Gorgoń wsparcie psychologiczne - zapewnił.
Prof. Czesław Zając zauważył także, że afera związana z raportem, którego twórczynią miała być Mróz-Gorgoń
negatywnie odbiła się na wizerunku uczelni:
- Ale nie może być tak, że ocena konkretnej osoby czy jednego zdarzenia od razu rzutuje na cały dorobek naszego uniwersytetu, który zaraz będzie świętował 80 lat. W tej chwili mamy ok. 530 pracowników naukowych: profesorów tytularnych, doktorów habilitowanych, doktorów, z czego ponad 400 prowadzi badania naukowe. To jest rzesza ludzi. Jesteśmy też zaangażowani w różnych gremiach jako eksperci dla biznesu, sfery społecznej, podmiotów sektora publicznego. Nie sposób zakazywać takiej działalności - podkreślił.
Naukowiec zauważył, że AI będzie wykorzystywane przez badaczy, jednak powinno się ono odbywać w sposób "w pełni odpowiedzialny, zgodnie z zasadami etyki i standardami rzetelności naukowej":
- AI może być wykorzystywane w wymienionych obszarach m.in. do tworzenia nowych rozwiązań, budowania baz danych i opracowania tekstu oraz optymalizacji działań. Ale to nie zdejmuje pełnej odpowiedzialności z pracowników nauki za wiarygodność i miarodajność wykorzystywanych danych i informacji, dobór metod, technik, narzędzi adekwatnie do badanego problemu oraz interpretację treści powstałych na ich podstawie opracowań naukowych. Ostatecznie to autorzy opracowań odpowiadają za wszystko to, co publikują – podkreślił.