
fot. East News
W pierwszych godzinach wojny pomiędzy USA, Izraelem a Iranem doszło do
ataku na szkołę podstawową znajdującą się w pobliżu irańskiej bazy marynarki wojennej
. Władze w Teheranie podały, że w wyniku ataku
zginęło co najmniej 175 osób
i w zdecydowanej większości były to dzieci uczęszczające do placówki.
Amerykański prezydent
odpowiedzialność za atak zrzucił na mało precyzyjne pociski irańskiej armi
i. Sekretarz obrony Peter Hegseth zapewnił zaś, że w sprawie prowadzone jest śledztwo, które ma wyjaśnić, czyj pocisk doprowadził do tragedii.
Według analizy New York Times, w tym zdjęć satelitarnych i materiałów z mediów społecznościowych wynika, że atak na szkołę miał się
zbiec z amerykańskim precyzyjnym atakiem na pobliską bazę marynarki wojennej
Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej.
Wes Bryant, analityk i były urzędnik Pentagonu w rozmowie z dziennikiem stwierdził, że najbardziej prawdopodobnym wytłumaczeniem jest to, że uderzenie w szkołę było
wynikiem błędnej identyfikacji celu przez siły USA
.
Agencja Reutera podaje z kolei, że wstępnie do wniosków takich doszli też badający sprawę urzędnicy Pentagonu.
W niedzielę irańska agencja informacyjne Mehr opublikowała nowe nagranie, pokazujące moment ataku na budynek wojskowy, który był położony w sąsiedztwie szkoły dla dziewcząt w Minabie. NYT i portal Bellingcat stwierdziły, że nagranie przeczy twierdzeniom prezydenta Trumpa o tym, że w szkołę uderzyła irańska rakieta, ponieważ widać uderzenie
pociskiem manewrującym Tomahawk
, który jest używany tylko przez siły USA.
O sprawę po raz kolejny został zapytany prezydent Donald Trump. Amerykański przywódca powiedział, że "wiele krajów ma Tomahawki", w tym sam Iran:
- Nie widziałem tego, ale powiem, że Tomahawk, jedna z najpotężniejszych broni, jest sprzedawany przez nas i używany przez inne kraje - oświadczył amerykański prezydent.
Co istotne pociski manewrujące Tomahawk posiada tylko czerty państwa: Australia, Holandia, USA i Wielka Brytania, a zamierzają je nabyć Japonia i Kanada.
Donald Trump komentując sprawę, miał także stwierdzić, że cokolwiek wykaże raport, który przygotowywany jest w ramach śledztwa w tej sprawie, będzie z tym żył:
-
Z pewnością, cokolwiek pokaże raport, będę z tym żyć
- zadeklarował prezydent USA.