Niemieckie media informuję, że w ciągu kilkunastu dni z
pastwisk w południowej Brandenburgii
, która graniczy z Polską,
zniknęło ponad 200 sztuk bydła
. 12 maja, policja została poinformowana, że w miejscowości Grano w powiecie Sprewa‑Nysa, niedaleko granicy z Polską, zniknęło 31 sztuk bydła. Zostały wywiezione ciężarówką w nocy. Z kolei kilka dni wcześniej policja informowała o kradzieży 48 sztuk bydła o wartości 75 tys. euro w miejscowości Raddusch. W kwietniu z pastwiska 70 sztuk bydła, a straty oszacowano na około 50 tys. euro.
Kilka dni wcześniej policja informowała o kradzieży 48 sztuk bydła o wartości 75 tys. euro w miejscowości Raddusch. W powiecie Łaba‑Elstera w kwietniu zniknęło z pastwiska w powiecie Łaba‑Elstera zniknęło 70 sztuk bydła, a straty oszacowano na około 50 tys. euro.
Policja łączne straty szacuje na setki tysięcy euro.
Śledczy uważają, że
za kradzieżami stoją "gangi od krów"
, które mogą działać na międzynarodową skalę. Według ich ustaleń trop prowadzi na Wschód i za kradzieżami mogą stać nawet zorganizowane
grupy spoza Unii Europejskiej.
Na ten moment śledczy analizują m.in. ślady opon i wymieniają informacje m.in. z policją w Polsce. Zapowiedziano już wzmożone kontrole transportów zwierząt. Policja wraz z urzędami weterynaryjnymi, będzie sprawdzać kolczyki identyfikacyjne, dokumenty przewozowe i legalność transportu. Akcję ma prowadzić specjalnie powołane
grupa pod nazwą "Weide", czyli "Pastwisko"
. W działania niemieckich służb mają zostać zaangażowani także polscy funkcjonariusze.
Śledczy zalecają hodowcom bydła na ile to możliwe
zainstalowanie kamer, barier świetlnych i częstsze obchody pastwisk
, ponieważ funkcjonariusze nie są w stanie upilnować wszystkich pastwisk:
- Nie da się ustawić radiowozu przy każdej łące w Brandenburgii - przekazał minister spraw wewnętrznych Brandenburgii dr Jan Redmann.