
fot. East News
Brytyjski
The Guardian
opisuje historię
34-letniego Brytyjczyka
, który od 24 lat mieszkał w Szwecji, jednak w styczniu
został wydalony
z tego kraju w związku z przepisami przyjętymi przez władze w Sztokholmie
po Brexicie.
Rodzice 34-letniego
Johna Sellersa
przybyli do Szwecji zgodnie z panującymi wówczas przepisami o swobodnym przepływie ludności. Sellers właśnie w tym kraju zdobył wykształcenie, niedawno
ożenił się tez ze swoją szwedzką partnerką, Caroline
. Mimo to, władze nakazały mu opuszczenie kraju.
- To okropne. Nie tylko
czuję się, jakbym zawiódł Caroline
, jakbym zawiódł moją rodzinę, jakbym zawiódł samego siebie.
Zostałem oderwany od miłości mojego życia
, mojej drugiej połówki - powiedział Sellers, dodając, że to "najwyższy czas, żeby pokazać, co
wyniknęło z Brexitu".
Sellers jest
jednym z 2500 obywateli Wielkiej Brytanii
, którym nakazano opuszczenie Szwecji po Brexicie. Zdecydowana większość z nich została deportowana, ponieważ
nie złożyła w terminie odpowiednich dokumentów
, które pozwoliłyby im zostać w Szwecji po opuszczeniu Unii Europejskiej przez Wielką Brytanię.
Szwedzki poseł,
Håkan Svenneling
, zwrócił się ministra migracji
, Johana Forssella
, z prośbą o
zrewidowanie podejścia
rządu do Brytyjczyków, którzy zostali w Szwecji po Brexicie. Tymczasem
Guardian
informuje o innych dwóch głośnych przypadkach prób deportacji obywateli Wielkiej Brytanii:
78-letniej wdowie Joyce Thomas i George’u Masonie
, który pozostaje w Szwecji pod stałą opieką
z powodu demencji
. Mężczyzna miał zostać wydalony z kraju do końca sierpnia, jednak władze przedłużyły ten termin do 28 września w związku z "
przeszkodami na drodze
do przeprowadzenia [deportacji]".