
fot. East News / X / Instagram @marysiaschreiber
W sobotę Powiatowy Lekarz Weterynarii w Garwolinie
zamknął schronisko w Sobolewie,
które od lat było oskarżane o złe traktowanie zwierząt. Wygląda jednak na to, że doszło do tego dopiero po tym, jak sprawą zainteresowali się celebryci. W sobotę pod schroniskiem odbył się również duży protest.
Działanie schroniska Happy Dog w Sobolewie od dłuższego czasu budziło ogromne kontrowersje. Jego właściciel,
Marian D.
od ośmiu lat ma
zarzuty dotyczące znęcania się nad zwierzętami
, ale do tej pory w jego sprawie nie zapadł żaden wyrok. Byli wolontariusze i organizacje zajmujące się ochroną zwierząt wielokrotnie nagłaśniali
dramatyczne warunki
, w których trzymano psy i koty. Apelowano także do władz Sobolewa o rozwiązanie umowy dzierżawy gruntu, na którym znajdowało się schronisko.
Służby zainteresowały się Sobolewem po tym,
gdy sprawę nagłośnili celebryci na czele z Dodą
. 21 stycznia w ośrodku przeprowadzono
kontrolę
, po której podjęto decyzję o zamknięciu schroniska.
"Powiatowy Lekarz Weterynarii w Garwolinie wręczył prowadzącemu schronisko dla zwierząt "Happy Dog" w Sobolewie decyzję o
natychmiastowym zamknięciu obiektu
oraz
zakazie prowadzenia schronisk dla zwierząt
. Decyzji nadano rygor natychmiastowej wykonalności. Decyzja jest konsekwencją niestosowania się prowadzącego obiekt do wcześniejszych decyzji Powiatowego Lekarza Weterynarii wzywających do usunięcia uchybień w prowadzeniu schroniska" - poinformowało wczoraj Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji.
"W schronisku przebywa obecnie ok. 180 psów oraz kilka kotów. Dobrostan zwierząt pozostaje priorytetem. Zwierzęta ze schroniska w Sobolewie zostaną tymczasowo zabezpieczone przez gminę Sobolew w obecnym miejscu".
Wczoraj pod schroniskiem odbył się duży
protest z udziałem znanych osób
, m.in.
Małgorzaty Rozenek-Majdan, Marianny Schreiber czy Damiana Stiflera
. Obecni byli także
Krzysztof Stanowski
i poseł
Łukasz Litewka
. Po tym, jak protestujących poinformowano o decyzji dotyczącej zamknięcia schroniska, wielu z nich zaczęło na własną rękę wchodzić na teren ośrodka i zabierać psy.
Sprawa schroniska w Sobolewie wywołała falę komentarzy. Głos zabrał m.in. premier
Donald Tusk.
"Schronisko w Sobolewie to kolejny dowód na to, że ludziom desperacko brakuje tego, czego możemy uczyć się od psów: miłości, wierności, charakteru. Powiatowy Lekarz Weterynarii zamknął dziś to schronisko. Nie będzie taryfy ulgowej dla tych, którzy skazują zwierzęta na cierpienie" - napisał.
Premierowi, podobnie jak innym politykom koalicji rządzącej, którzy piszą na X o Sobolewie, wytknięto jednak, że
do zamknięcia schroniska przyczyniły się nie działania służb, a zainteresowanie mediów i celebrytów.
Przypomniano m.in., że jeszcze kilka dni temu wojewoda mazowiecki przekonywał, że kontrole w schroniskach na terenie województwa "nie wykazały naruszenia dobrostanu zwierząt".