Kontrowersje wokół środowiska lekarskiego w ostatnich tygodniach nie słabną. Od czerwca pojawiają się kolejne doniesienia dotyczące nieprawidłowości w
Warszawskim Szpitalu Południowym
oraz lekarza
Dawida Kacprzyka
, który jako młody medyk kierował Szpitalnym Oddziałem Ratunkowym. Były działacz Koalicji Obywatelskiej miał również w ciągu roku zarobić w placówce około
1,6 mln zł
.
Do dyskusji na temat środowiska lekarskiego dołączył autor profilu
"smutne historie spisane na kacu i tanim papierze"
, publikujący satyryczne grafiki na łamach
Dziennika Bałtyckiego
. Wczoraj w serwisie X poinformował, że Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy miał wezwać redakcję do
usunięcia jednej z jego grafik
opublikowanych na facebookowym profilu dziennika.
Satyryczna grafika przedstawia scenę, w której mężczyzna udzielający pomocy nieprzytomnej kobiecie woła lekarza. Gdy ten się pojawia, odpowiada, że może udzielić jej pomocy, jednak wszystko zależy od tego, ile mężczyzna będzie w stanie mu zapłacić.
"O tym, jak odklejona jest kasta lekarska, niech świadczy fakt, że dzisiaj wezwali Dziennik Bałtycki do usunięcia tego komiksu z ich strony na fb XD" - poinformował.
Jednocześnie autor profilu przekazał, że otrzymał wsparcie redakcji w tej sprawie.
Zaakceptuj pliki cookies Twitter/X, aby zobaczyć ten tweet.
Dziś twórca profilu "smutne historie spisane na kacu i tanim papierze" opublikował serię wpisów, w których obszernie wyjaśnia, co zarzuca mu Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy.
Jak opisuje, w swojej karierze satyrycznej miał się jeszcze nie spotkać "z tak ewidentną próbą cenzury, jaką stosuje OZZL". Autor wskazuje, że regularnie publikuje satyryczne grafiki nawiązujące do różnych grup społecznych, w tym m.in. polityków, artystów, budowlańców, księży czy nauczycieli.
Zaakceptuj pliki cookies Twitter/X, aby zobaczyć ten tweet.
Zaakceptuj pliki cookies Twitter/X, aby zobaczyć ten tweet.
"Smutne historie" ocenił, że zamiast potraktować satyryczną grafikę jako pretekst do refleksji, podejść do niej z pokorą i "uderzyć się w pierś", środowisko lekarskie postanowiło "walczyć z satyrą".
"
OZZL zamiast uderzyć się w pierś i oczyścić swoje środowisko, walczy z satyrą
. system się zmienił, ale standard niestety pozostał ten sam" - czytamy we wpisie.
Zaakceptuj pliki cookies Twitter/X, aby zobaczyć ten tweet.
Autor opublikował również pismo skierowane do redakcji
Dziennika Bałtyckiego
. Z jego treści wynika, że Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy wezwał redakcję do
opublikowania przeprosin
. OZZL uznał, że opublikowana grafika stanowi
materiał dziennikarski, a nie satyrę
. W związku z tym narusza "podstawowe standardy pracy dziennikarskiej", "zasady krytyki prasowej" oraz obowiązek "rzetelnego przedstawienia omawianych zjawisk".
Na koniec autor wystosował apel do OZZL:
"Na zakończenie życzę OZZL (tak jak życzyłem episkopatowi, myśliwym i deweloperom) trochę pokory.
Krytyka, która na was spada jest uprawiona i każdy ma do niej prawo
. Takie głupie wezwania jej nie uciszą, a wręcz przeciwnie, być może ruszy efekt streisend" - czytamy we wpisie.
Zaakceptuj pliki cookies Twitter/X, aby zobaczyć ten tweet.
Hej, przypominamy tylko:
1. Szanujemy nawet ostrą dyskusję i wolność słowa, ale nie agresję. Przemocowe treści będą usuwane.
2. W komentarzach można swobodnie używać embedów z mediów społecznościowych.
3. Polecamy założenie konta, dzięki temu możesz zobaczyć wszystkie swoje dyskusje w jednym miejscu i dodać coś (👉 Sortownia), co trafi na stronę główną.
"I słyszałam, że w tych najtrudniejszych momentach, ktoś sobie odpalał jakieś moje takie głupotki i to pomagało mózgowi się przełączyć". Zobacz więcej »