
fot. East News / TVP Info / Onet / YouTube @Xouted
Już od jakiegoś czasu media rozpisywały się na temat r
ozmów prowadzonych przez szefa Zondacrypto Przemysława K.
z prokuraturą. Onet kilka dni temu informował, że
negocjacje z Przemysławem K. trwają od pół roku
, a nieoficjalne spotkania miały odbywać się w Dubaju, na Sycylii, a także w Polsce.
Teraz Onet podaje, że szef Zondacrypto
usłyszał zarzut udziału w oszustwie ogromnych rozmiarów
. Według ustaleń prokuratury Zondacrypto od początku była pomyślana jako mechanizm kradzieży pieniędzy tych, którzy inwestowali w kryptowaluty. Tylko część środków miała być inwestowana, a reszta trafiała na prywatne konta zarządzających Zondacrypto.
- To trochę, jak w Amber Gold, które pobierało środki na inwestowanie w złoto, a w rzeczywistości żadnego złota nie było. Podobnie działała Zonda - mówi jeden z informatorów Onetu.
TVP z kolei podaje, że mężczyzna oficjalnie
uzyskał status małego świadka koronnego
. Przemysław K. miał to negocjować z prokuraturą za pośrednictwem swoich pełnomocników - Romana Giertycha i Jacka Duboisa.
TVP Info podaje, że szef Zondacrypto ma w warszawskiej prokuraturze i
składać obszerne wyjaśnienia
, które mogą być "problematyczne dla wielu polityków prawicy".
- Przede wszystkim trzeba wiedzieć o tym, że żeby zostać świadkiem koronnym, trzeba w rozumieniu prawa karnego być winnym popełnienia jakiegoś przestępstwa. A to statuuje nam informacja, z której wynika, że to, co się działo w Zondacrypto i to, co się działo naokoło z pokrzywdzeniem finalnie dla setek, jak nawet nie tysięcy osób, oznacza, że prezes tej spółki, Przemysław K., jest osobą, która mogła popełnić przestępstwo - wyjaśnił na antenie TVP Info mec. Tymoteusz Paprocki.
Mecenas stwierdził, że Przemysław K. prawdopodobnie bardzo dobrze zabezpieczył wszystkie informacje dotyczące osób, z którymi na co dzień współpracował i dzięki temu może współpracować z prokuraturą na takich warunkach:
- Jeżeli przekaże te informacje, a w zasadzie jest jedyną osobą, która może przekazać prokuraturze informacje co do wykorzystania środków nielegalnych, np. na potrzeby kampanii wyborczej, potrzeby funkcjonowania partii politycznej, funkcjonowania spółek czy funkcjonowania prywatnych pieniędzy, to taka wiedza może być przełomowa dla całego postępowania - wyjaśnił mecenas.
- Jeżeli status świadka koronnego został przyznany, to zakładam, że prokuratura oceniła, że bez informacji od prezesa spółki śledczy nie będą w stanie ustalić tych faktów - dodał.
Przypomnijmy, na początku kwietnia serwis money.pl poinformował, że Zondacrypto ma poważne problemy z płynnością. Użytkownicy zgłaszali problemy z wypłatą środków. Co istotne w tym samym czasie z Zondy wypłacono do innej giełdy ponad 76 mln zł. Ostatecznie prezes giełdy Przemysław K. uciekł z kraju i ma przebywać w Izraelu. Straty klientów Zondacrypto szacowane są już na co najmniej 350 mln zł. Prokuratura bada sprawę pod kątem oszustwa znacznej wartości i prania brudnych pieniędzy.
Sprawa ma także wymiar polityczny
.