Ta i inne okoliczności pozowoliły przedsiębiorcy uniknąć więzienia za narażenie życia. Tym narażeniem było wywiezienie zatrudnionej na czarno pracownicy z Ukrainy. Kiedy biznesmen
Jędrzej C.
zauważył, że dzieje się z nią coś niedobrego,
zadzonił po karetkę
wywiózł ją na przystanek autobusowy.
Wszystko po to, żeby nie było powiązań z jego biznesem i kłopotów.
Czas, jaki poświęcił na wywiezienie pani Oksany z dala od swojej firmy, zamiast na zawiezienie jej do szpitala, mógł zaważyć na jej zdrowiu do końca życia.
Sprawa trafiła do sądu rejonowego w Środzie Wielkopolskiej. Sędzia
Jacek Kamiński
wykazał się jednak wielkim zrozumieniem i empatią. Dla oskarżonego, który uniknie kary.
Wszystko dzięki temu, że Jędrzej C. "nie kwestionuje, że coś takiego miało miejsce".
Sprawa była głośna i to już jest karą samą w sobie
- argumentował obrońca, a sąd zgodził się i wydał wyrok.
Orzekł, że mężczyzna jest winny i jednocześnie umorzył postępowanie.
Sąd przyznał też 10 000 zł nawiązki poszkodowanej.
Zaakceptuj pliki cookies Meta (Facebook), aby zobaczyć ten post.
W lutym, kiedy sprawa miała miejsce, nikt chyba nie przewidział, że może skończyć się umorzeniem. A jednak.
Przypomnijmy:
Zaakceptuj pliki cookies Meta (Facebook), aby zobaczyć ten post.
Hej, przypominamy tylko:
1. Szanujemy nawet ostrą dyskusję i wolność słowa, ale nie agresję. Przemocowe treści będą usuwane.
2. W komentarzach można swobodnie używać embedów z mediów społecznościowych.
3. Polecamy założenie konta, dzięki temu możesz zobaczyć wszystkie swoje dyskusje w jednym miejscu i dodać coś (👉 Sortownia), co trafi na stronę główną.