
fot. East News / X
W nocy z czwartku na piątek
Rosja przeprowadziła kolejny atak na Ukrainę.
W Kijowie zginęły 4 osoby, 25 zostało rannych. Eksplozje było słychać przez kilka godzin. Po raz kolejny Moskwa użyła także
Oriesznika
- pocisku balistycznego średniego zasięgu, który spadł w obwodzie lwowskim, ok. 40 km od granicy z Polską.
Jak przekazały Siły Powietrzne Ukrainy, Rosjanie zaatakowali Ukrainę
278 środkami napadu powietrznego:
242 dronami, w tym Szahedami, Gerberami i bezzałogowcami innych typów oraz 36 pociskami rakietowymi. Wśród nich było m.in. 13 pocisków Iskander-M/S-400, 22 pociski Kalibr i
1 pocisk balistyczny średniego zasięgu,
który wystrzelono z poligonu Kapustin Jar w obwodzie astrachańskim. Mowa o
Orieszniku
, który nadleciał w okolice obwodu lwowskiego przed północą z prędkością prawie 13 tys. km/h. Spadł ok. 40 km od granicy z Polską.
Do użycia Oriesznika w dzisiejszych nocnych atakach
przyznała się rosyjska armia
. Ministerstwo Obrony Narodowej Rosji przekazało, że pocisk był wymierzony w "zakłady energetyczne i faryki dronów", a akcja miała być
odpowiedzią na rzekomy atak ukraińskich dronów w rezydencję Władimira Putina
. Przypomnijmy, że Kijów nazwał te zarzuty kłamstwem, nawet Donald Trump przyznał, że nie wierzy, iż doszło do takiego ataku.
"Każda akcja ter*orystyczna zbrodniczego reżimu ukraińskiego nadal będzie spotykać się z odpowiedzią" - podkreślono w komunikacie rosyjskiego MON.
Atak skomentował m.in. minister spraw zagranicznych Ukrainy
Andrij Sybiha
.
"Taki atak w pobliżu granic UE i NATO stanowi
poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa na kontynencie europejskim
i jest testem dla wspólnoty transatlantyckiej. Domagamy się zdecydowanej reakcji na lekkomyślne działania Rosji. Putin używa rakiety balistycznej średniego zasięgu (IRBM) w pobliżu granic UE i NATO w odpowiedzi na własne halucynacje - to prawdziwie globalne zagrożenie. Wymaga ono globalnej reakcji" - napisał na X.
Jak zauważają zagraniczne media, to
drugi raz,
gdy Rosja użyła Oriesznika, wcześniej miało to miejsce w listopadzie 2024 roku. Rosyjska armia twierdzi, że jest to pocisk niemożliwy do przechwycenia ze względu na prędkość, która ma dziesięciokrotnie przekraczać prędkość dźwięku.
Władimir Putin
kilkukrotnie chwalił możliwości Oriesznika, sugerując, że jego siła rażenia jest podobna do siły broni jądrowej. Zachodni eksperci pozostają jednak sceptyczni co do faktycznej skuteczności pocisku.