działający w OPZZ Konfederacja Pracy zapowiedzieli, że
przeprowadzą strajk ostrzegawczy
, bo ich zdaniem tylko on może zmienić postępowanie zarządu. We wtorek odbyło się
spotkanie mediacyjne,
które według przedstawicieli związku zawodowego nie daje żadnych szans na przełom.
Przypomnijmy, że sytuacja w Dino pozostaje napięta od dłuższego czasu. Gdy w polskiej sieci powstał związek zawodowy, jego przedstawiciele zaczęli nagłaśniać
złe warunki pracy
w sklepach i magazynach. Pracownicy skarżyli się m.in. na przeciążenie pracą, braki kadrowe czy brak świadczeń socjalnych, ale również na zbyt niską temperaturę, co potwierdziły kontrole Państwowej Inspekcji Pracy. Głośnym echem odbiło się też
zwolnienie kierowniczki sklepu z Sochaczewa
po tym, gdy wpuściła na interwencję poselską Adriana Zandberga.
Pracownicy w ramach sporu zbiorowego z zarządem domagają się
podwyżek o 900 zł, wprowadzenia Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych i zwiększenia zatrudnienia
. We wtorek odbyło się pierwsze spotkanie przedstawicieli związków i zarządu z udziałem mediatora wyznaczonego przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Związkowcy twierdzą, że
nie przyniosło ono jednak żadnych efektów.
- Spotkanie było krótkie i bez żadnych konkretów.
Rozmowy nie idą do przodu, a my nie mamy złudzeń, że nastąpi przełom
. Prawdopodobnie ogłosimy w najbliższych dniach strajk ostrzegawczy - relacjonuje w rozmowie z Faktem Wojciech Jendrusiak, przewodniczący MZZ OPZZ Konfederacja Pracy.
- Przedstawiliśmy swoje postulaty, omówiliśmy je, a ze strony spółki Dino nie padło ani jedno słowo odpowiedzi. Przyjechali nieprzygotowani, nie odnieśli się do żadnego z naszych żądań. Rozmowy miały dotyczyć m.in. Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych, regulaminu pracy i wynagradzania, ale dokumentów nie zobaczyliśmy na oczy. Od listopada czekamy na te papiery. Wielokrotnie wnosiliśmy o udostępnienie tej dokumentacji, ale bez skutku.
Składamy więc zawiadomienie do prokuratury. Podejrzewamy, że mogło dojść do naruszenia prawa
- dodaje.
W dzisiejszym wpisie na Facebooku związkowcy stwierdzają, że
"tylko strajk może zmienić postępowanie zarządu Dino"
. Relacjonują też, że na wczorajsze mediacje
spółka nie chciała wpuścić Katarzyny Kiwerskiej,
zwolnionej kierowniczki z Sochaczewa.
"Tylko zdecydowane działania są w stanie skłonić Zarząd Dino Polska do przestrzegania prawa oraz realizacji zgłoszonych postulatów. Spółka nie chciała wczoraj dopuścić do negocjacji Katarzynę Kiwerską, którą zwolniono z rażącym naruszeniem prawa z marketu w Sochaczewie - za to, że upominała się o godne warunki pracy i odpowiednią temperaturę w sklepie. Wpuściła wówczas na interwencję posła Adriana Zandberga, który potwierdził niehumanitarne warunki pracy. Została zwolniona tuż po tym, jak zgłosiliśmy, że będzie reprezentowała pracowników w sporze zbiorowym" - czytamy.
Jak poinformowano,
decyzja o terminie przeprowadzenia strajku ostrzegawczego zapadnie w poniedziałek.
"Kolejne spotkanie mediacyjne odbędzie się 27 kwietnia, jednak już teraz mamy prawo do przeprowadzenia strajku ostrzegawczego, ponieważ dotychczasowe postępy nie rokują przełomu. W poniedziałek, po konsultacjach z pracownikami, zapadnie decyzja o terminie jego przeprowadzenia.
Niestety, spółka Dino nadal nie dojrzała do prowadzenia realnego dialogu.
Sądząc po jej działaniach, można odnieść wrażenie, że Zarząd uważa obecną sytuację za prawidłową - co jest całkowicie niezgodne z rzeczywistością" - piszą przedstawiciele związku.
"Mimo obecności na mediacjach, przedstawiciele Dino Polska nie wykazali woli prowadzenia dialogu. Do dziś nie przedstawili swojego stanowiska wobec postulatów, mimo że mieli na to czas do 30 grudnia 2025 roku. Państwowa Inspekcja Pracy przeprowadziła już kilkaset kontroli, w wyniku których wydano ponad 1000 wystąpień. Kontrole nadal trwają i mają charakter rozwojowy" - przypomina OPZZ Konfederacja Pracy.
Zaakceptuj pliki cookies Meta (Facebook), aby zobaczyć ten post.
Do przeprowadzenia strajku ostrzegawczego nie jest konieczne referendum.
Związkowcy liczą na dużą mobilizację
i zapowiadają, że każdy pracownik będzie miał prawo wziąć udział w strajku.
- Chcemy sprawdzić, jakie są nastroje pracowników. Wiemy, że są złe, ale zobaczymy, ilu z nich poprze akcję. Każdy będzie miał prawo wziąć udział w strajku. Jeśli zobaczymy dużą mobilizację, nie będziemy się wahać - mówi Wojciech Jednrusiak.
Dino ma obecnie ponad 3 tys. sklepów, zatrudnia ok. 50 tys. osób.
Zaakceptuj pliki cookies Meta (Facebook), aby zobaczyć ten post.
Zobacz też:
Hej, przypominamy tylko:
1. Szanujemy nawet ostrą dyskusję i wolność słowa, ale nie agresję. Przemocowe treści będą usuwane.
2. W komentarzach można swobodnie używać embedów z mediów społecznościowych.
3. Polecamy założenie konta, dzięki temu możesz zobaczyć wszystkie swoje dyskusje w jednym miejscu i dodać coś (👉 Sortownia), co trafi na stronę główną.
Prezydent USA zapowiedział, że jeśli Iran nie zgodzi się na jego warunki pokoju, to wojsko zniszczy wszystkie elektrownie i mosty w kraju. Zobacz więcej »