i porażka Republikanów, którzy stracili zarówno Izbę Reprezentantów jak i Senat. Wielu republikańskich polityków w nieoficjalnych rozmowach mówi wprost, że
za porażkę odpowiada Donald Trump
. Jako przyczyny wskazują rozpoczęcie wojny z Iranem, która z kolei przyczyniła się na ceny benzyny.
Wiele osób wskazuje także na
sekretarza obrony Pete'a Hegsetha
, który miał namówić prezydenta do uderzenia na Iran bez jasnego planu, jak później zakończyć konflikt. Nieprzychylny Trumpowi republikański kongresman z Kentucky Thomas Massie już 15 września złożył wniosek o impeachment szefa Pentagonu. Będzie on głosowany w przyszłym tygodniu.
Głos zabrał w sprawie wyborów zabra
ł wiceprezydent J.D. Vance
. Opublikował on wpis, w którym zauważył, że głównym problemem
nie była we frekwencja
w wyborach, ponieważ wielu wyborców, którzy brali udział w wyborach w 2024 roku i głosowali na Donalda Trumpa, ponownie wybrało się na wybory. Tylko właśnie tym, że
tym razem zamiast zagłosować na Republikanów zagłosowali na Demokratów.
"Jedną z rzeczy, na punkcie których nasi analitycy danych mieli obsesję, była "struktura wyborców" - to, czy elektorat przypominał ten z 2024 roku wystarczająco bardzo, by Republikanie mogli wygrać. I mimo sondaży wieszczących druzgocące zwycięstwo Demokratów, dane niezmiennie mówiły nam to samo: w niektórych stanach frekwencja była po prostu w porządku, w innych wręcz rewelacyjna, a w żadnym nie była katastrofalna. W naszym zespole panował autentyczny optymizm: nasi ludzie stawiali się przy urnach. Zapytałem więc najmądrzejszego gościa od danych, jakiego znam: "Czy to oznacza, że zaskoczymy cały świat?". "Nie" - odpowiedział. "Możemy wypaść lepiej, niż sugerują sondaże. Ale z danych wynika, że
wielu wyborców Trumpa i Vance'a z 2024 roku jest wściekły
ch i planuje zagłosować na drugą stronę. Nasi wyborcy idą do urn, ale mogą nie zagłosować na nas"" - napisał.
"No cóż, teraz brzmi to proroczo. Nasi wyborcy rzeczywiście dopisali. Na przykład na Florydzie elektorat miał przewagę 9 punktów procentowych na korzyść Republikanów wobec Demokratów - zaledwie o parę punktów gorzej niż w 2024 roku. Niewątpliwie były miejsca, gdzie mogliśmy poradzić sobie lepiej pod względem frekwencji. Ale głównym problemem nie jest frekwencja. Głównym problemem jest to, że wielu ludzi, którzy w 2024 roku głosowali na Trumpa i Vance'a, w 2026 roku zagłosowało na Demokratów" - dodał.
Vance jako przyczyny porażki
wskazał wojnę z Iranem
,
wysokie koszty życia, brak dostatecznego forsowania "America First" oraz relacje z Izraelem.
"Nasi wyborcy poszli głosować. I powyższe cztery powody to przyczyna, dla której wielu z nich oddało głos na Demokratów. Wynika to z danych analityka, który bezbłędnie przewidział wyniki. Podczas gdy w poniedziałek wielu atakowało Rachel Campos Duffy za wzywanie do dyplomatycznego rozwiązania konfliktu, okazuje się, że jej rada polityczna była trafna" - napisał.
"W ciągu najbliższych kilku miesięcy spodziewajcie się, że wielu polityków z establishmentu będzie twierdzić, iż receptą na nasze bolączki jest amnestia dla nielegalnych imigrantów. Jestem otwarty na pomysł zmiany egzekwowania prawa - na przykład poprzez większe skupienie się na firmach zatrudniających nielegalnych pracowników. Ale każdy, kto prze do amnestii, po prostu wam kłamie. Powodem naszej przegranej jest wojna. Sam prezydent powiedział to wczoraj wieczorem" - dodał.
Zaakceptuj pliki cookies Twitter/X, aby zobaczyć ten tweet.
Co ciekawe,
w odniesieniu do wojny z Iranem Trump się z nim zgodził:
- Uważam, że w dużej mierze jest to prawda, ponieważ w krótkim okresie doprowadziło to do pewnego wzrostu cen benzyny. Ale gdybym miał podjąć tę decyzję jeszcze raz, musiałbym to zrobić ponownie, bo w dłuższej perspektywie to jedyne rozwiązanie. Nie można pozwolić, by Iran wszedł w posiadanie broni nuklearnej - powiedział w środę, gdy reporterzy zapytali go o wpis J.D. Vance'a.
Wall Street Journal podaje, że
w ostatnich tygodniach Biały Dom był pełen wewnętrznych rozterek
, dotyczących wpływu wojny na wybory do Kongresu oraz tego, czy przyznawać, że ataki militarne trwają.
We wrześniu wysocy rangą urzędnicy administracji Trumpa mieli nawet odbyć naradę nt. niepopularności wojny wśród amerykańskich wyborców. W spotkaniu uczestniczyli m.in. Vance i sekretarz stanu Marco Rubio. Podczas spotkania urzędnicy zgodzili się, że
informowanie o atakach zarówno defensywnych, jak i ofensywnych - zaszkodziłoby Republikanom
w stanach, w których republikańska pozycja wyborcza była zagrożona. Donald Trump miał zaakceptować takie podejście. Jak podaje dziennik w kolejnych tygodniach amerykańskie wojsko po cichu przeprowadzało na terytorium Iranu pojedyncze uderzenia, unikając przy tym ofiar śmiertelnych.
Hej, przypominamy tylko:
1. Szanujemy nawet ostrą dyskusję i wolność słowa, ale nie agresję. Przemocowe treści będą usuwane.
2. W komentarzach można swobodnie używać embedów z mediów społecznościowych.
3. Polecamy założenie konta, dzięki temu możesz zobaczyć wszystkie swoje dyskusje w jednym miejscu i dodać coś (👉 Sortownia), co trafi na stronę główną.