. Musiał poddać się 12 cyklom chemoterapii. Ostatecznie w lipcu 2019 roku ogłosił, że udało mu się pokonać chorobę.
- Poddanie się nigdy nie wchodziło w grę. Występ w tych igrzyskach był ogromnym źródłem motywacji do walki z rakiem - mówił sportowiec.
Parrot w rozmowie z dziennikarzami przyznał, że był to dla niego trudny czas:
-
To był naprawdę ciężki czas
i czasami czułem się jak lew w klatce, ponieważ nie byłem w stanie robić tego, co kocham najbardziej, czyli uprawiać snowboardu - stwierdził.
- To był pierwszy raz w życiu, kiedy musiałem schować deskę do szafy. Snowboard to wszystko, co umiem, więc było mi naprawdę ciężko - dodał.
Sportowiec stwierdził także, że choroba nowotworowa pozwoliła mu inaczej spojrzeć na życie:
- Jako człowiek wcześniej uważałem życie za coś oczywistego, a teraz już nie. Za każdym razem, gdy zakładam snowboard, doceniam to o wiele bardziej niż wcześniej. Doceniam to, że każdego dnia mogę realizować swoją pasję.
Częściej się uśmiecham, wszystko jest bardziej pozytywne. Mniej presji, mniej stresu
- powiedział Parrot.
Cztery lata temu w Pjongczangu Max Parrot zdobył srebrny medal zimowych igrzysk.
Zaakceptuj pliki cookies Meta (Facebook), aby zobaczyć ten post.
Zobacz też:
Hej, przypominamy tylko:
1. Szanujemy nawet ostrą dyskusję i wolność słowa, ale nie agresję. Przemocowe treści będą usuwane.
2. W komentarzach można swobodnie używać embedów z mediów społecznościowych.
3. Polecamy założenie konta, dzięki temu możesz zobaczyć wszystkie swoje dyskusje w jednym miejscu i dodać coś (👉 Sortownia), co trafi na stronę główną.