
Fot. East News
Rzeczpospolita
informuje o znaczącym
spadku liczby paczek
zamawianych z Chin do Polski. Wpływ na to mają m.in.
unijne cła
nałożone na takie przesyłki.
W całej Unii Europejskiej liczba paczek z Chin spadła o w ujęciu rocznym
o ponad 60%
. W Polsce różnica między styczniem a wrześniem tego roku wyniosła 2,2 miliona - oznacza to zmniejszenie liczby przesyłek
z 4 milionów do 1,8 miliona.
Na początku lipca w życie weszły unijne cła na przesyłki z Chin -
3 euro na każdy produkt
warty mniej niż 150 euro. Druga część nowych przepisów zaczęła obowiązywać z początkiem listopada - do opłat dołączyła "
union handling fee", która wynosi 2 euro
. Opłaty będą obowiązywać w takiej formie do lipca 2028 roku, kiedy w życie wejdzie pełna reforma celna UE.
- Opłaty dają efekt i to dobre decyzje dla branży. Podstawą jest
równa konkurencja
. Wymagana jest po prostu sprawna i skuteczna egzekucja przepisów odnośnie do chińskich dostawców, by spełniali takie same wymogi jak europejscy sprzedawcy. Trzeba wymagać od nich
takich samych norm jakościowych
, środowiskowych - powiedziała
Rzeczpospolitej
Patrycja Sass-Staniszewska
, prezes Izby Gospodarki Elektronicznej.
Nie oznacza to jednak, że chińskie sklepy, takie jak
Shein, Temu czy AliExpress
, przestaną dostarczać swoje produkty do Unii. Żeby obejść cła firmy te otwierają swoje
magazyny w krajach wspólnoty
, żeby z nich wysyłać produkty do odbiorców. Na takie paczki cła nie są nakładane.
- Europa jest dla nas
jednym z kluczowych rynków
. Dlatego konsekwentnie inwestujemy w infrastrukturę i rozwiązania, które pozwolą nam rozwijać działalność w tym regionie w dłuższej perspektywie - powiedział prezes Shein na Europę, Bliski Wschód i Afrykę,
Leonard Lin.
Według szacunków, w momencie największej popularności produktów z Chin, do Polski trafiało nawet 100 milionów paczek z tego kraju, co powodowały
straty w polskich sklepach
internetowych
wynoszące kilka miliardów złotych.