Lewica. Prawica. Bogaci.

Klepacka: nie podoba mi się dawanie LGBT przywilejów. Czemu heteroseksualni nie mają przywilejów?

Windsurferka
Zofia Klepacka 
postanowiła opowiedzieć o tym, jak radzi sobie z "hejtem" po krytyce podpisanej przez
Rafała Trzaskowskiego
deklaracji LGBT+. Na Facebooku napisała wtedy, że "nie o taką Warszawę walczył w Powstaniu jej dziadek".
Przypomnijmy: 
/artykuly/DozEXmdZ/
Klepacka udzieliła wywiadu w programie 
Strzał w okienko
 na kanale YouTube
Super Expressu. 
Rozmawiając z
Piotrem Dobrowolskim
najpierw uspokoiła go, że 
jeśli czuje się dobrze w różowej koszuli, to może w niej chodzić
, jeżeli tylko koledzy go nie wyśmieją.
Dziennikarz w rozmowie nawiązał m.in. do tego, że środowiska homoseksualne nawołują podobno, żeby odebrać Klepackiej medale.
Żaliła się na to sama windsurferka
-
Ja bym chętnie oddała wszystkie swoje medale
, aby pomóc chorym czy biednym dzieciom, ale ktoś jeszcze musiałby je kupić - powiedziała.
Odniosła się też do swojego wpisu na Facebooku. Jak twierdzi,
dostawała po nim życzenia śmierci.
 
- Byłam zaskoczona, bo umieściłam post na swoim profilu społecznościowym, w którym wyraziłam swoją opinię. Napisałam, że nie zgadzam się na promocję środowisk LGBT,
ale nie było w tym żadnej nienawiści, ani nie było tam nic obraźliwego dla kogokolwiek
. Jako matka dwójki dzieci i warszawiak z krwi i kości wyraziłam swoją opinię.
- Byłam zaskoczona, jaki hejt mnie spotkał.
Życzono mi śmierci, przychodziły pisma do związku, aby wyrzucono mnie z kadry
. Podobne pisma przyszły do World Surfing. Całe to środowisko chciało zadziałać na moją szkodę, bo sport to jest moja praca. Próbowano mnie w jakiś sposób zastraszyć, aby jakoś mnie wyciszyć.
Skarży się też na cenzurę na Facebooku:
- Zaskoczyła mnie ta nienawiść. Bo każdy może mieć jakieś swoje poglądy... Żyjemy w państwie demokratycznym, gdzie jest wolność słowa, a tutaj, po prostu widać, że to działa w jedną stronę.
Mój post został usunięty i to dwukrotnie, więc jeszcze tutaj działa cenzura, która nie powinna istnieć w dziesiejszych czasach.
W rozmowie opowiedziała również o tym, jak radzi sobie z hejtem. Jak zauważył prowadzący, po krytyce karty LGBT, stała się celem "naprawdę niewybrednych ataków". 
-
Ja się nie przejmuję tym, bo sportowiec jest przyzwyczajony
. (...) Ja nie patrzę na te komentarze i wiadomości. Nie przejmuję się hejtem, ale bardzo się cieszę, że poprzez ten post, dużo rodziców, takich jak ja, dowiedziało się o tym. (...) I cieszę się, że głośno się o tym zrobiło, bo o tym trzeba rozmawiać - powiedziała.
Przyznała, że zna homoseksualistów, którzy jej "nie przeszkadzają":
- Jestem zaskoczona, bo każdy powinien mieć prawo do swoich poglądów i do wyrażania swojej opinii.
Ja wśród znajomych znam homoseksualistów, pary o tej samej orientacji i oni mi nic nie przeszkadzają. Po prostu nie podoba mi się ta karta i promocja tych środowisk i dawania im jakichś przywilejów, bo to w pewnym sensie są przywileje. Czemu heteroseksualni nie mają przywilejów?
Dlaczego ma powstać hostel dla poszkodowanych osób homoseksualnych, a nie dla wszystkich biednych ludzi, czy takich wychodzących z więzienia, co nie mają się gdzie podziać? Albo dla alkoholików.
Po prostu uważam, że to będą pieniądze wyrzucone w błoto i jest dużo ważniejszych problemów niż program edukacyjny, który będzie deprawował nasze dzieci.
Jak tłumaczy, udało jej się porozmawiać ze swoimi znajomymi, którzy są homoseksualni i wszystko im wyjaśniła: 
- Wyjaśniliśmy sobie wszystko, bo czytali tylko cytaty wyrwane z kontekstu i mamy nadal kontakt, wiedzą, że nic do nich nie mam, ale jestem przeciwko np. adopcji dzieci przez pary homoseksualne, bo takie dzieci będą mieć skrzywioną psychikę.
A na pewno są jakieś naukowe badania pokazujące, że to nie jest wskazane, aby pary homo wychowywały dzieci
.
Przypomnijmy, jak Klepackiej
odpowiedziała uczestniczka Powstania Warszawskiego
/artykuly/4hkoFgSL/
Zobacz też:
/artykuly/P3VTf5oB/
/artykuly/Y5bP8mcH/