wyznała, że daleko jej jeszcze do sytuacji, w której mogłaby już nie pracować. W przeciwieństwie do jej męża,
Friza
, który niedawno wyznał, że jest ustawiony na całe życie, nie ma np. tylu inwestycji. Przyznała też, że z mężem rozlicza się "rzetelnie", ponieważ mają rozdzielność majątkową.
Jakiś czas temu
Karol Wiśniewski
czyli Friz w rozmowie na kanale Warszawski Koks wyznał, że zgromadził już spory majątek, który daje mu bezpieczeństwo finansowe.
- Wszystko mogłoby się skończyć i
ja do końca życia i tak nie muszę nic robić, bo się tak zabezpieczyłem
, więc mogę się tym bawić na każdy sposób. Po prostu czy coś wyjdzie, czy nie wyjdzie, to jest jakaś gierka. Co nie wyjdzie, to się tu poprzestawia szachy, coś się porobi. Po prostu jest zabawa - powiedział.
Teraz o swojej sytuacji finansowej opowiedziała jego żona. W jednym z ostatnich odcinków na kanale Genzie stwierdziła, że
w ogóle nie dąży do sytuacji, w której nie będzie musiała pracować.
- Fajnie jest mieć super dużo pieniędzy, ten komfort, bezpieczeństwo i pieniądze je dają. Ale
ja nie byłabym szczęśliwa
- stwierdziła.
-
Co mnie odróżnia od mojego męża, to on ma bardzo dużo inwestycji.
On od początku - to było jego, to był jego projekt - ja tak nie mam. Nie mogę jeszcze powiedzieć, że już teraz jestem w takim momencie, że nie muszę pracować i nie muszę się martwić. Ja nie mam jeszcze aż tak spokojnej głowy.
My też mamy bardzo rzetelne rozliczenie. Mamy rozdzielność majątkową, więc nie mogę powiedzieć, że teraz już wyszłam za mąż i nie muszę się o nic martwić, bo Karol ma.
Nie mamy tak. Ja pracuję na siebie, mój mąż na siebie - powiedziała.
Zaakceptuj pliki cookies Google, aby odtworzyć wideo z YouTube.
Majątek Friza, który niedawno skończył 30 lat, już w 2021 roku był szacowany na ponad 150 mln zł. On sam w rozmowie z mediami przyznawał, że
większość pieniędzy zainwestował.
- Mam na koncie 20 tysięcy złotych, reszta jest zainwestowana. Ostatnio kupiłem trzy zegarki za 400 tysięcy i nie zamierzam ich nigdy założyć na rękę, bo rynek zegarków jest w tym momencie na jakimś totalnym dnie i uważam, że jest to dobry moment, żeby coś pokombinować. W karty Pokemon zainwestowałem 50 tysięcy, teraz kolejne 100 tysięcy będę inwestował w karty nie po to, żeby nimi grać, tylko żeby leżały i zyskiwały na wartości - mówił w sierpniu w rozmowie z money.pl.
- Dla mnie to jest zabawa, gra. Ja sobie wchodzę, po kilku latach, jak zrobię fajny procent, wychodzę kapitałem i zostawiam cały plus. Bo
mi nie są pieniądze potrzebne na co dzień.
Żyję tak, jak mam sobie żyć, idę sobie do restauracji, zjem, nie myślę o tym, ile wydaję. Ale tak naprawdę, żeby w ten sposób żyć, potrzebujesz 10-15 tys. zł. A reszty używam do gry - mówił Friz.
- Jarają mnie te wszystkie excele, podatki.
Nie bez powodu sobie otworzyłem fundację rodzinną
, gdzie jesteś zwolniony z jakichkolwiek podatków od zysków kapitałowych, więc cała sprzedaż i kupno akcji dzieje się na mojej fundacji, gdzie nie płacę żadnego podatku od tego, co zarobię z tej sprzedaży akcji. I jest to świetne. I tego typu rzeczy mnie kręcą, to jest moja zajawka poza YouTubem - mówił, co wywołało wówczas sporo kontrowersji.
Zaakceptuj pliki cookies Twitter/X, aby zobaczyć ten tweet.
Hej, przypominamy tylko:
1. Szanujemy nawet ostrą dyskusję i wolność słowa, ale nie agresję. Przemocowe treści będą usuwane.
2. W komentarzach można swobodnie używać embedów z mediów społecznościowych.
3. Polecamy założenie konta, dzięki temu możesz zobaczyć wszystkie swoje dyskusje w jednym miejscu i dodać coś (👉 Sortownia), co trafi na stronę główną.