Logo
  • DONALD
  • JACEK KURSKI NA OKŁADCE "SIECI": TVP TO BASTION NARRACJI POLSKIEJ NIEPODLEGŁOŚCI

Jacek Kurski na okładce "Sieci": TVP to bastion narracji polskiej niepodległości

17.01.2022, 10:25
Prezes TVP
Jacek Kurski
udzielił wywiadu dla tygodnika
Sieci
. Na okładce tygodnika wywiad z zapowiadają tytuł
"Kurski kontra kłamstwa"
i pytanie: "Dlaczego opozycja właśnie teraz za wszelką cenę, używając najbardziej brudnych metod, chce zniszczyć prezesa TVP?".


Na okładce można zobaczyć Jacka Kurskiego
z córką na rękach i słynnego kota
, którego pod nieobecność Kurskich, mają dokarmiać ochroniarze prezesa TVP.
Jacek Kurski w rozmowie z braćmi Karnowskimi stwierdza, że
bilans jego sześcioletniej prezesury jest pozytywny
:
-
TVP stała się narracyjnym bastionem polskiej racji stanu
, co w sytuacji jednostronnego i kłamliwego przekazu zaangażowanych w spór polityczny licznych mediów, często należących do zagranicznego kapitału, stało się jedyną możliwą w praktyce formą uratowania elementarnego pluralizmu, a tym samym demokratycznego wyboru Polaków - stwierdził.
-
Udało mi się odbudować i umocnić pozycję Telewizji Polskiej jako niekwestionowanego lidera rynku
. Wśród blisko 200 telewizyjnych kanałów ogólnopolskich w Polsce udział TVP wynosi realnie 37–39 proc. A 28,5 proc., które wykazuje niekorzystny dla nas pomiar Nielsena, również daje nam zdecydowanego  lidera rynku. I nawet Nielsen po tym roku przyznał, że TVP rośnie, a Polsat i TVN spadają. Np. TVP1 (która gdy zostawałem prezesem, była czwarta) jest teraz zdecydowanym liderem i ma 10 proc. udziałów, a TVP2, która również zwiększyła udziały rok do roku, też jest na podium - dodaje.
Prezes TVP został zapytany także o porażkę:
- Porażką dotykającą TVP, ale przez nią niezawinioną, jest skandaliczne trwanie nierzetelnego monopolu telemetrycznego. Obca firma, niepodlegająca żadnej kontroli przez jakąkolwiek instytucję polskiego państwa, decyduje de facto o podziale wielomiliardowego tortu reklamy. Straty z tego tytułu dla TVP szacuję na idące w setki milionów. Suweren próbował wprowadzić rok temu 5–10-proc. podatek od reklam w mediach i zderzył się z medialną histerią oraz własnym imposybilizmem. Awantura po nic. Wystarczy tymczasem zrobić uczciwą telemetrię i przychody niektórych komercyjnych mediów spadną nie o10, a o 40 proc.! - uważa Kurski.
Jacek Kurski przyznał też, że ma "stalowe nerwy" na ataki opozycji. Odniósł się jednocześnie do doniesień Onetu, według których miał on polecieć na finał Eurowizji Junior, będąc zakażonym koronawirusem:
-
Mam stalowe nerwy i wytrzymuję hejt od lat
, ale ostatnio osiągnął on taki pułap szaleństwa, w tym ataków na najbliższą rodzinę, że nawet ja czasem mam dosyć, widząc nieskrywaną podłość niektórych ataków. Ich metodą jest kłamstwo, a celem, jak w przypadku kłamstwa w sprawie mojego koronawirusa, jest obrzydzenie mnie ludziom.
W związku z wyjazdem na Eurowizję zrobiłem po przebytej chorobie COVID-19
i uzyskaniu statusu ozdrowieńca dodatkowe trzy testy antygenowe: 15 grudnia, 18 grudnia i 21 grudnia (w drodze powrotnej). Pierwszy jeszcze w Polsce, dwa ostatnie zrobione we Francji. Wszystkie potwierdzały, że jestem ozdrowieńcem - tłumaczy.
Jacek Kurski, tłumaczy, że Onet i
Gazeta Wyborcza
traktują test na koronawirusa z 13 grudnia,
jako początek choroby, a to był jej koniec:
- Oszustwo Onetu,
Gazety Wyborczej
i innych strumieni kłamstwa polega na tym, że mój test PCR z 13 grudnia traktują jako początek choroby, w sytuacji kiedy to był już jej koniec. A izolację, którą w związku z tym należy liczyć przed tą datą, bezczelnie liczą po niej. Warto wyjaśnić rzecz dla tej sprawy fundamentalną (ta wiedza nie jest powszechna, sam tego nie widziałem): testy PCR wykazują śladowe ilości wirusa jeszcze przez wiele miesięcy po przebytej chorobie. Dlatego test ten nie jest wymagany jako warunek powrotu do normalnego funkcjonowania. W przeciwnym razie na niepotrzebnej izolacji przebywałyby setki tysięcy (jeśli nie ponad milion) ludzi. Tymczasem miliony Polaków, które przeszły COVID-19, wróciły do pracy bez dodatkowego testu PCR, a wyłącznie po izolacji. Dlatego drugi "test" PCR nie był jedynie testem, tylko procedurą rtPCR (real time PCR), tj. rozszerzoną analizą stadium choroby wykluczającą w moim przypadku aktywność wirusa i potwierdzającą status ozdrowieńca. Gdybym się jej nie poddał, trafiłbym na drugą, dodatkową izolację po izolacji, która łącznie trwałaby wtedy 30 dni zamiast standardowej 10–12-dniowej, którą realnie odbyłem tak jak każdy inny zakażony - tłumaczy Kurski.
Choroba miała zacząć się 27-28 listopada, jednak objawy były bardzo delikatne, w związku z czym
prezes TVP nie chciał "zawracać głowy szpitalom"
. Przyznał, że w listopadzie nie miał wykonanego żadnego testu:
- W żaden sposób nie przypominała typowego covidu, przebiegła łagodnie i ograniczała się do kataru, bólu głowy i zatok. Traktowałem ją jak przeziębienie, zapalenie zatok. Późną jesienią i zimą nieraz mi się one przytrafiają, od początku pandemii miałem już trzy i żadne nie było skutkiem covidu. Dla pewności wykonałem w odstępie paru dni dwa domowe testy kasetkowe, które dały wynik ujemny. Większość objawów ustąpiła pod koniec pierwszej dekady grudnia, czyli po co najmniej 14 dniach od zakażenia. W ostatnich miesiącach mieliśmy w domu dużo poważniejsze infekcje, które wyglądały na naprawdę groźne. Joanna zgłaszała się nawet z dzieckiem do szpitala. Uważałem jednak za nadużycie, żeby przy stanie zaledwie podgorączkowym zawracać głowę szpitalom, które muszą się zajmować poważniejszymi przypadkami niż mój - tłumaczy prezes Kurski,
- Nie było testu i to jest paliwo manipulacji. Badający mnie lekarz nie widział konieczności zlecania testu. Natomiast z powodu nawracających objawów przeziębienia poddałem się obowiązującym w TVP procedurom bezpieczeństwa, czyli kontynuowałem pracę zdalną z domu, co było realną i bezwzględną samoizolacją domową. Trwała ona nieprzerwanie od 2 do 12 grudnia po południu. Izolowaliśmy się w domu wszyscy, również moja żona i córka nie miały żadnych kontaktów. W tym czasie nie uczestniczyłem w planowanych aktywnościach, jak np. w gali "Paszporty wolności" 4 grudnia, koncercie "Murem za polskim mundurem" 5 grudnia czy w mszy smoleńskiej 10 grudnia. Bardzo łatwo to sprawdzić, gdyż wszystkie te wydarzenia były transmitowane przez TVP - tłumaczył prezes TVP.
Według tłumaczenia prezes Kurski test wykonał po ustąpieniu choroby:
- 12 grudnia, czując się już dobrze i w związku z planowanym na dzień później udziałem w koncercie IPN i TVP „Po co nam wolność”, zarówno moja żona Joanna, jak i ja wykonaliśmy rutynowe, przesiewowe testy antygenowe, które dały wyniki ujemne, czyli potwierdziły u nas brak aktywnej infekcji SARS-CoV-2. Dlatego pojawiłem się, a nawet przemawiałem na koncercie 13 grudnia - tłumaczył Kurski.
Kurski opowiedział też o krokach prawnych, które podjął względem Onetu i
Gazety Wyborczej
:
-
Kroki prawne podjąłem natychmiast, jeszcze w grudniu
złożyłem zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa oraz prywatny akt oskarżenia. W sprawie wycieku danych to adresatem pytań powinien być raczej redaktor Dziubka z Onetu, gdyż to on lub jego informatorzy się specjalizują, jak widać, w wykradaniu moich danych osobowych z systemów informatycznych, więc zapewne mogą też wyjaśnić opisywane przez siebie zdarzenia wokół mojego profilu w systemach informatycznych. Nie wykluczam, że rzekomy drugi profil w systemie jest kolejnym elementem większej prowokacji przeciwko mnie. Jeśli pan Dziubka dopytuje i ma wiedzę o zhakowaniu tego systemu, to powinien złożyć stosowne zawiadomienie. Ja nic o tym nie wiem. Oczywiście chętnie się dowiem, kto się włamywał na mój profil, kto wykradał dane oraz kto ewentualnie zmieniał te dane w systemie. Liczę na to, że prokuratura znajdzie winnych, a sąd ich skaże.
Kurski stwierdził, że
"przeprowadzana jest wobec naszego kraju jawna interwencja zewnętrzna i wewnętrzna w celu obalenia władzy"
:
- Zarządzam największą i najsilniejszą telewizją w Polsce, w czasie kiedy przeprowadzana jest wobec naszego kraju jawna interwencja zewnętrzna i wewnętrzna w celu obalenia władzy dobrej zmiany. Na naszych oczach konkretyzuje się plan odzyskania władzy tajemniczo zapowiedziany przez Donalda Tuska po powrocie do Polski.
Skoordynowana akcja ze Wschodu i Zachodu: obłęd klimatyczny wywołujący szaleńczy wzrost cen energii
– prądu i gazu, bezprawne wstrzymanie funduszy europejskich w połączeniu ze zmęczeniem dwuletnią pandemią, inflacją, zużywaniem się władzy – ma wywołać kryzys, niepewność i bunt społeczny, który zmiecie dobrą zmianę. W tle jest realna próba zmiany architektury geopolitycznej, związana z niedołęstwem USA i planami oddania Europy Środkowej pod kontrolę Niemiec i Rosji, która ma z kolei wzbudzić poczucie niepewności i osamotnienia - żalił się Kurski.
Zobacz też:

Dokarm kaczkę na Patronite

Zobacz nasz manifest, dowiedz się co próbujemy zrobić i czy chcesz być tego częścią:

https://patronite.pl/donaldpl

STRONA GŁÓWNA »
NAJLEPSZE KOMENTARZE TYGODNIA