Logo
  • DONALD
  • ROZMAWIAMY Z POCZĄTKUJĄCYM LEKARZEM I PYTAMY, CZY BOI SIĘ AI I ILE MYŚLI, ŻE BĘDZIE ZARABIAŁ

Rozmawiamy z początkującym lekarzem i pytamy, czy boi się AI i ile myśli, że będzie zarabiał

20.05.2020, 12:35
donald.pl: Czy wy tam na kierunkach lekarskich boicie się AI? Czy raczej cieszycie, że teraz będzie łatwiej, szybciej i lepiej?
Mikołaj: AI jest chodliwym tematem w medycynie, popularną opinią jest, że w ciągu 10lat zlikwiduje (lub znacznie zredukuje etat) radiologom, patomorfologom, lekarzom rodzinnym, lekarzom medycyny pracy. Aktualnie AI jest coraz bardziej przydatnym narzędziem, bo odwala za nas robotę, która jest mega powtarzalna czyli pisanie dokumentacji, spisywanie wywiadu i zaleceń. Ogromnym minusem jest poleganie na podpowiedziach AI w kryzysowych momentach (nie ma sprawdzonych źródeł np. Interia lub Onet). Kolejnym problemem jest generowanie dziesiątków "gównoprac" wygenerowanych przy pomocy AI na stażu w celu dodatkowych punktów do rekrutacji na specjalizacje. Aktualnie punkty są za gównoprace, a nie umiejętności / wiedzę z zakresu danej specki.
donald.pl: Czy studenci medycyny mają jakiś system kastowy? Wiedzą, kto ma rodziców lekarzy?
Mikołaj: Ja na studiach nie odczułem systemu kastowego, ale jest podział między uczelniami, szczególnie państwowymi i prywatnymi. Jednak nie da się nie zauważyć różnicy między ludźmi, których rodziny są w stanie płacić ponad 40 000 zł rocznie za studia (bo np. są z lekarskich rodzin czy z "bogatych rodzin" ze swojej okolicy) a studentami z publicznych uczelni. Jest inny styl życia, mieszkań, samochodów, wakacji, praktyk załatwionych przez kontakty rodziców itp. Studenci z rodzin lekarskich mają często podręczniki i notatki po starszym rodzeństwie czy rodzicach (niektóre podręczniki kosztują po 400 zł, a w bibliotece uczelnianej jest parę egzemplarzy na setki studentów). Dodatkowo możliwość rozmowy z ludźmi, którzy rozumieją problemy ze zrozumieniem skomplikowanych tematów, często mogą wytłumaczyć zagadnienia lub dać zdrową perspektywę, że akurat te małe szczegóły nie są najważniejsze w pracy klinicznej.
donald.pl: Czy to w ogóle fajne studia? Imprezujecie czasem czy tylko ryjecie na pamięć wszystkie żyły i ich nazwy po łacinie?
Mikołaj: Szczerze to te studia to ani studiowanie (luźne zajęcia, imprezowanie, dużo znajomości, rozwijanie pasji / hobby, sport, praca dorywcza), ani przygotowanie do pracy. Gdyby można było uczyć się z tych samych podręczników w domu i przychodzić tylko na egzaminy i kolokwia, to mielibyśmy dokładnie ten sam poziom wiedzy teoretycznej i tak samo zerowe umiejętności praktycznej pracy w zawodzie. Jest jednak jeden plus, te studia pozwalają Ci interesować się i rozwijać poprzez koła naukowe, dyżurowanie w klinikach, wolontariat, konferencje i warsztaty. Oczywiście jest to tylko i wyłącznie w Twoim "wolnym czasie", często opłacane z własnej kieszeni, ale jest to najfajniejszy czas na studiach. Jeśli nie masz ogromnych deficytów umiejętności społecznych to znajdziesz zajebistych przyjaciół, z którymi dobrze poimprezujesz i pojeździsz na wyjazdy. Niestety wszystko z myślą z tyłu w głowie "mógłbyś w tym czasie zakuwać do następnego zaliczenia". Nigdy nie jest tak że przerobiłeś materiał na 100%, zawsze możesz przeczytać kolejną bazę, podręcznik, prezentacje.
donald.pl: Czy łatwo jest być kiepskim lekarzem i, no cóż, dalej być lekarzem?
Mikołaj: Możesz się prześlizgnąć naprawdę nie potrafiąc nic, zdając się na łaskę prowadzących, którzy myślą, że jesteś niekompetentny tylko z ich przedmiotu. Po studiach na stażu lekarskim nie musisz prezentować absolutnie żadnych umiejętności, bo w większości wszyscy wiedzą, że nic nie potrafisz i jesteś "wszechstronnie niezainteresowany". Po stażu masz pełne PWZ, idziesz pracować do POZ czy NPL gdzie bardzo łatwo być absolutnie beznadziejnym lekarzem, a mega trudno być dobrym lekarzem. I tak sobie żyjesz, będąc totalną niemotą, dostając opierdziel od czasu do czasu, bo ktoś się zorientuje, że jesteś niekompetentny.
donald.pl: Ponieważ brzmisz jak przysłowiowy "syn koleżanki mojej starej", który wszystko robi lepiej, to czy mama cię jakoś krytykuje? Żałuje, że nie zostałeś prawnikiem albo inżynierem?
Mikołaj: Moja mama i mój ojciec są moim ogromnym wsparciem, to oni pozwolili mi iść na studia, wiedząc że prawdopodobnie nie będę się w stanie samemu utrzymać. Z drugiej strony uważają, że nigdy nie osiągnąłem porażki i wszystko samo mi wychodzi, bo po prostu nie mam zwyczaju dzielenia się gorszymi momentami. Ja też szczerze uważam, że mam szczęście, bo w trakcie studiów odnalazłem się w specjalizacjach zabiegowych, mam z tego ogromny fun i mam realne szansę pracowania w tym zawodzie, chociaż następne kilka miesięcy będzie stresujące, bo znowu następuje rekrutacja i konkurs dyplomów.

Ja też czuję się bezpieczny ze swoją przyszłością, bo na razie gdzieś na pewno znajdę pracę, ale przyszłe roczniki mogą mieć już ciężko. W moim roczniku kończyło ponad 5000 nowych lekarzy i już jest mowa o braku miejsc na staż i specki. A w najnowszych rekrutacjach jest już prawie 11 tys. studentów lekarskiego na roczniku.
donald.pl: Znasz na pewno afery i debatę o zarobkach lekarzy. Przeraża cię, dziwi, nie masz stosunku?
Mikołaj: Zdaję sobie sprawę, że niektórzy lekarze zarabiają cholernie dużo, a ich praca nie odzwierciedla tych zarobków. Z drugiej strony są lekarze na początku swojej drogi, którzy mając zakontraktowane 200h pracy w miesiącu zarabiają tyle samo na godzinę co osoba przed 26 rokiem życia na najniższej krajowej. Kolejną trudną do wyceny rzeczą jest odpowiedzialność i godziny pracy. Czy 24h ciągiem to dużo? Czy 2 lub 3 takie dyżury w tygodniu są akceptowalne? Czy branie pod opiekę 40 pacjentów na dyżurze w godzinach 16-8 rano i licząc kwotę "od pacjenta" to dobry sposób kalkulowania pensji? Przeraża mnie trochę fakt, że będąc 6 lat na studiach, pracując codziennie z ciężko chorymi ludźmi, słucham jak to mam za dużo pieniędzy, podczas gdy wiele innych zawodów zarabia podobnie i opinia publiczna nie zwraca na to uwagi.
donald.pl: Jakie było twoje największe rozczarowanie i największa radość, od kiedy praktykujesz?
Mikołaj: Rozczarowaniem na pewno jest to, że jestem po studiach absolutnie nieprzygotowany do pracy w szpitalu i po prostu bezużyteczny. O wszystko się pytam, nie ma żadnego programu szkoleń a NFZ nie ma roli obmyślonej dla studentów i lekarzy stażystów w systemie szpitala. Jesteśmy nikomu nie potrzebni i wykonujemy jakieś prace typu zapchajdziura, bo nikt nie jest zobowiązany do przeszkolenia nas z procedur, systemu informatycznego, prowadzenia dokumentacji czy działania poszczególnych oddziałów Zaskakująco największą radość sprawia mi kontakt z pacjentami i rozmowy, w których staram się przekazać im spokój, precyzyjnie wyjaśnić co się dzieje i odpowiedzieć na wszystkie pytania, które mogą mieć w głowie. Tego głównie nauczyłem się na wolontariacie w "Ambulansie" i nie spodziewałem się, że dzięki temu będę najbardziej empatyczną osobą na oddziale. Mój progres w roli małego zabiegowca jest dużo wolniejszy niż marzyłem. Frustruje mnie, że nie ma systemu szkoleń który popychałby starszych kolegów do przyuczania mnie do operacji. Za to każdy mały kroczek, który mogę w końcu wykonać sam (pod czujnym okiem specjalistów) daje mi ogromną radość i satysfakcję.
 

Hej, przypominamy tylko:

1. Szanujemy nawet ostrą dyskusję i wolność słowa, ale nie agresję. Przemocowe treści będą usuwane.

2. W komentarzach można swobodnie używać embedów z mediów społecznościowych.

3. Polecamy założenie konta, dzięki temu możesz zobaczyć wszystkie swoje dyskusje w jednym miejscu i dodać coś (👉 Sortownia), co trafi na stronę główną.

4. Jeżeli chcesz Donalda bez reklam, dołącz do naszych patronów: https://patronite.pl/donaldpl

STRONA GŁÓWNA »
NAJLEPSZE KOMENTARZE TYGODNIA