
fot. East News
W czwartek
funkcjonariusze Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości
na zlecenie katowickiego wydziału Prokuratury Krajowej
zatrzymali szefa PKOl Radosława Piesiewicza.
Sprawa ma związek z aferą Zondacrypto.
Mężczyzna usłyszał zarzuty z artykułów 230 i 302 Kodeksu karnego
związane z faworyzowaniem wierzycieli, który przewiduje odpowiedzialność zarówno dla dłużnika, jak i wierzyciela, a także zarzut związany z płatną protekcją. Piesiewicz nie przyznał się do zarzucanych mu czynów, a sąd w obawie o matactwo zdecydował o
trzymiesięcznym areszcie:
Radosław Piesiewicz wciąż pełni funkcję szefa Polskiego Komitetu Olimpijskiego. Teraz głos w sprawie zabrał
członek zarządu Polskiego Komitetu Olimpijskiego Krzysztof Wiłkomirski
. W rozmowie z TVN24 ujawnił, że prezes PKOl podpisał umowę sponsorską z giełdą Zondacrypto w tajemnicy przed zarządem i poza granicami kraju.
Zondacrypto została sponsorem generalnym PKOl oraz polskiej reprezentacji olimpijskiej Zgodnie z założeniami, środki przekazane przez giełdę miały finansować wyjazd reprezentacji oraz nagrody finansowe dla zawodników startujących na IO.
Wiłkomirski przekazał, że zawarcie umowy z giełdą kryptowalut
odbyło się w tajemnicy poza granicami kraju
:
- Odbyło się to w zupełnej tajemnicy przed samym zarządem, właściwie w tajemnicy nawet przed Prezydium. Odbyło się to daleko poza granicą kraju, a przecież był to właściwie sponsor generalny, który swoją nazwę dał budynkowi Polskiego Komitetu Olimpijskiego - powiedział.
W jego ocenie szef PKOl wiedział, że zarząd może nie zgodzić się na taki krok, dlatego miał podpisać umowę w tajemnicy:
- Taką podjął decyzję.
Ukrywał przed zarządem, więc myślę, że zdawał sobie sprawę z wizerunku
, z historii tej firmy i z ryzyka, jakie to niesie. Myślę też, że zdawał sobie sprawę, iż zarząd nie wyrazi zgody na podpisanie umowy z taką firmą - podkreślił.
Szczegóły zawartej umowy były ukrywane przed członkami zarządu nawet po jej podpisaniu:
-
Po podpisaniu umowy też nie mieliśmy wglądu do niej
. Czyli najpierw było ukrywanie podpisania tej umowy, a potem ukrywanie samej umowy. To tylko pokazuje, że Piesiewicz miał pełną świadomość tego, jaką podejmuje decyzję - zaznaczył Wiłkomirski.
Członkowie zarządu mieli naciskać na Piesiewicz, by wytłumaczył się z tej sytuacji, ten jednak
odpowiadał wymijająco
:
- Wielokrotnie dostawaliśmy zdawkowe odpowiedzi. Prezes podpierał się tutaj takim argumentem, że musiał szukać pieniędzy dla polskich sportowców, żeby mogli wyjechać na igrzyska - podsumował Wiłkomirski.