Lewica. Prawica. Bogaci.

Praga: ćwierć miliona osób protestowało przeciwko premierowi Babiszowi

Wczoraj około
ćwierć miliona
ludzi wzięło udział w
demonstracji, która odbyła się w Pradze
,
przeciwko premierowi Andrejowi Babiszowi.
Demonstracja odbyła się na 
błoniach wzgórza Letna.
Jej organizatorem był
ruch Milion Chwil
.  
- Część naszych polityków nie rozumie, dlaczego tu jesteśmy.
Walka o wolność i demokrację nigdy się nie kończy
- powiedział Benjamin Roll, wiceszef ruchu Milion Chwil.
Rzecznik ruchu Mikulasz Minarz w swoim wystąpieniu oświadczył, że jeśli premier Babisz do końca roku nie odwoła minister sprawiedliwości Marii Beneszovej i nie sprzeda swojego przekazanego funduszom powierniczym holdingu kapitałowego Agrofert, musi podać się do dymisji.
Protestujący
domagają się od premiera zaprzestania działalności biznesowej.
Andrej Babisz oprócz piastowania stanowiska premiera kontroluje konglomerat Agrofert, czyli największy podmiot gospodarczy w czeskim sektorze rolnym i tamtejszym przemyśle spożywczym.
 
Polityk w 2017 roku zmuszony był do rezygnacji z zarządzania firmą, jednak na mocy prawa przyjętego przez parlament, kontrolę oddał w ręce zaufanych osób, którymi obsadził fundusze powiernicze.
W roku 2017 zatrudniał łącznie około 33 tysiące osób, z tego 22 tysiące w Czechach.
W audycie przeprowadzonym przez Komisję Europejską wskazano, że Babisz
popadł w konflikt interesów,
utrzymując nadal więzi ze swoimi byłymi przedsiębiorstwami. Do września przeciwko Babiszowi toczyło się także
śledztwo w sprawie wyłudzenia przez Agrofert unijnych dotacji w kwocie 2 milionów euro. Ostatecznie zostało ono jednak umorzone.  
Prezydent Milosz Zeman komentując protest stwierdził, że był on niedemokratyczny, ponieważ jego zdaniem protestujący nie respektują decyzji o wycofaniu zarzutów przeciwko Babiszowi oraz odrzuceniu przez parlament wezwań do impeachmentu premiera. 
Poprzedni protest odbył się w czerwcu bieżącego roku także na błoniach Letnej.
Według operatora telefonii komórkowej T-Mobile wzięły w nim udzia
ł 283 tysiące osób.
Policja oceniła, że było ich około 200 tysięcy.