Logo
  • DONALD
  • DEWELOPER CHCIAŁ ODSTRZAŁU BOBRÓW, BO PRZESZKADZAŁY W INWESTYCJI, ALE DZIĘKI PROTESTOM ZMIENIŁ ZDANIE

Deweloper chciał odstrzału bobrów, bo przeszkadzały w inwestycji, ale dzięki protestom zmienił zdanie

13.10.2026, 13:50
Fot. Unsplash/ Facebook: @NaszBobr
Stowarzyszenie Nasz Bóbr poinformowało, że
deweloper
, który
chciał zabić sześć bobrów
na krakowskim Ruczaju
odstąpił
od starania się o pozwolenie na odstrzał.
Firma Atal
zwróciła się do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska (RDOŚ) w Krakowie o pozwolenie na
odstrzał bobrów i zniszczenie ich siedlisk
we wrześniu. Deweloper swój wniosek argumentował tym, że obecność bobrów ma rzekomo doprowadzać do
podtopień
okolicznych bloków.
Organizacje społeczne, takiej jak
Stowarzyszenie Nasz Bóbr
czy
Akcja Dla Krakowa
podkreślały, że w razie wydania zgody na odstrzał, polowanie odbędzie się zaledwie
kilkadziesiąt metrów od budynków
mieszkalnych. Dodatkowo okoliczni mieszkańcy zwracali uwagę, że do podtopień dochodziło przed pojawieniem się bobrów, bo
teren jest podmokły.
Pisaliśmy o tym tutaj:
Ostatecznie deweloper
wycofał z RDOŚ wniosek
o zgodę na odstrzał bobrów. W oświadczeniu przesłanym Radiu Kraków firma Atal narzeka, że w internecie pojawiają się "
nieprawdziwe informacje"
 na jej temat, mają też pojawiać się "
groźby pod adresem pracowników"
.
"W ciągu ostatnich paru tygodni bardzo
wiele osób i instytucji
stanęło po stronie bobrów - dziękujemy! Trudno wymienić tutaj wszystkich, ale każdy dołożył do tego swoją cegiełkę.
Presja ma sens
- otrzymaliśmy właśnie od RDOŚ
decyzję umarzającą postępowanie
ze względu na wycofanie wniosku przez dewelopera" - napisało Stowarzyszenie Nasz Bóbr na Facebooku.
Organizacja podkreśla, że duży wkład w wycofanie się dewelopera z planów odstrzału bobrów miała RDOŚ, która m.in. zobowiązała Atal
do wykonania ekspertyzy przyrodniczej
pod kątem innych gatunków, które zamieszkują okolice bobrzych żeremi.
"Często są to
gatunki podlegające ochronie
, tak jak w przypadku płazów. Dlatego potrzebna jest ekspertyza, ponieważ jeśli żyją tam gatunki pod ochroną, deweloper musiałby złożyć również wniosek o
pozwolenie na zniszczenie ich siedlisk
. Rozebranie tam praktycznie zawsze oznacza destrukcję siedlisk!" - pisze Stowarzyszenie.
"Czy to oznacza koniec? Absolutnie nie! Były już przypadki, kiedy jakiś podmiot wycofywał wniosek po tym, jak nagłaśnialiśmy sprawę, a potem składał nowy,
licząc na to, że tym razem przejdzie bez echa
. Nie z nami te numery - będziemy mieć uważne oko na ul. Obozową! Deweloperowi przypominamy też, że
niszczenie tam lub płoszenie bobrów
bez zezwolenia
to przestępstwo" - 
zakończyli swój wpis przedstawiciele Stowarzyszenia Nasz Bóbr.

Zaakceptuj pliki cookies Meta (Facebook), aby zobaczyć ten post.

Hej, przypominamy tylko:

1. Szanujemy nawet ostrą dyskusję i wolność słowa, ale nie agresję. Przemocowe treści będą usuwane.

2. W komentarzach można swobodnie używać embedów z mediów społecznościowych.

3. Polecamy założenie konta, dzięki temu możesz zobaczyć wszystkie swoje dyskusje w jednym miejscu i dodać coś (👉 Sortownia), co trafi na stronę główną.

4. Jeżeli chcesz Donalda bez reklam, dołącz do naszych patronów: https://patronite.pl/donaldpl

STRONA GŁÓWNA »
NAJLEPSZE KOMENTARZE TYGODNIA