Sebastian Sosiński alarmuje, że w związku z tym, że
jeden z deweloperów budujących nowe osiedle
w mieście nie dostał zgody na wycinkę kilkudziesięcioletnich dębów, postanowił je poprzewracać koparkami.
W mieście powstaje osiedle "17 dzielnica". Stoi już tam kilka trzypiętrowych bloków. Teraz deweloper chce postawić
siedmiopiętrowy budynek
. Początkowo miał złożyć wniosek o pozwolenie na budowę do starostwa, jednak nie otrzymał zgody. Ostatecznie udało mu się ją uzyskać od wojewody około dwóch lat temu. Następnie miał wystąpić do urzędu
o zgodę na wycinkę drzew
.
TVN24, które opisuje sprawę, rozmawiało z burmistrzem Nowego Dworu Mazowieckiego. Analiza urzędu wskazywała na to, że
drzewa, o których wycięcie wnioskował, są zdrowe i skłaniano się do wydania decyzji odmownej:
- Są to trzy- i czteropiętrowe budynki. Inwestor dostał zgodę na dominantę. Po uzyskaniu pozwolenia na budowę deweloper wystąpił do naszego urzędu o zgodę na wycinkę drzew. Urzędniczka przeprowadziła oględziny, z których wynikało, że są to zdrowe dęby, które mogą mieć kilkadziesiąt, a nawet sto lat. Dlatego skłanialiśmy się ku temu, żeby tej zgody na wycinkę nie wydawać - przekazuje burmistrz.
- Przeprowadziliśmy wizję i protokolarnie stwierdziliśmy, że są to drzewa zdrowe, może z jednym małym wyjątkiem. W tym czasie deweloper
złożył jeszcze do nas opinię dendrologiczną, która mówiła coś wręcz przeciwnego
: że ich stan jest słaby i powinny zostać wycięte - informuje Sosiński.
Od momentu złożenia wniosku urząd miał 30 dni na wydanie decyzji. Po tym, jak pojawiła się odmienna analiza stanu drzew, urząd
skorzystał z przedłużenia czasu na wydanie decyzji o kolejne 30 dni
, o czym poinformował dewelopera. To nie spodobało się firmie stawiającej osiedle i
drzewa rosnące na placu budowy przewrócono koparkami
:
- Mieliśmy w tym czasie zamiar powołać biegłego sądowego, który wypowiedziałby się w kontekście stanu drzew. Deweloper się jednak na placu budowy zabarykadował i te drzewa w biały dzień koparkami poprzewracał, wiedząc, że
grozi mu za to jakaś "śmieszna" kara w wysokości 100 czy 200 tysięcy złotych
. W biały dzień pociął te drzewa i z tego terenu wywiózł - dodaje burmistrz.
- Gdy tylko zaczął przewracać drzewa koparkami, to okoliczni mieszkańcy nas o tym poinformowali i od razu wysłaliśmy tam służby. Była tam nasza urzędniczka, która nie została wpuszczona na teren. Okazało się, że tam w ogóle nie ma kierownika budowy, co już było zastanawiające - dodaje burmistrz.
Na miejscu pojawiła się straż miejska, jednak deweloper nie wpuścił jej na plac budowy. Burmistrz zdecydował się
złożyć zawiadomienie na policji, a także wniosek do prokuratury:
- Tego samego dnia pojechałem na komendę policji i złożyłem doniesienie o możliwości popełnienia przestępstwa. W kolejnym dniu przygotowaliśmy również wniosek do prokuratury. Tożsamy złożyła również straż miejska - podsumowuje burmistrz.
Włodarze miasta poinformowali także o sprawie Generalną Dyrekcję Ochrony Środowiska oraz Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego. Jak podaje TVN24 zarówno prokuratura, jak i policja podjęły już działania w tej sprawie i sprawdzają, czy doszło do popełnienia przestępstwa.
Zaakceptuj pliki cookies Meta (Facebook), aby zobaczyć ten post.
Hej, przypominamy tylko:
1. Szanujemy nawet ostrą dyskusję i wolność słowa, ale nie agresję. Przemocowe treści będą usuwane.
2. W komentarzach można swobodnie używać embedów z mediów społecznościowych.
3. Polecamy założenie konta, dzięki temu możesz zobaczyć wszystkie swoje dyskusje w jednym miejscu i dodać coś (👉 Sortownia), co trafi na stronę główną.