otrzymał od kolegów z pracy groźby, że "go załatwią" musiał uciekać z hotelu
, w którym mieszkał.
Pracodawca nie wypłacił też pensji mężczyźnie, w związku z tym
pozostał bez środków, które pozwoliłyby mu na podróż do Polski.
Żona Edyta nie ma także pieniędzy na to, by wynająć busa
, który przywiózłby pana Jeremiego do domu.
Jak relacjonuje żona pana Jeremiego, mężczyzna przeszedł ponad 30 km i dotarł do dworca w Dreźnie. Tam przebywał przez kilka dni, ponieważ nie miał za co kupić biletu. Jedyne pieniądze, które miał przy sobie to 60 centów.
Mężczyzna udał się na policję, jednak stamtąd został przekierowany do polskiej ambasady, gdzie jak twierdzi nie otrzymał pomocy.
Zaakceptuj pliki cookies Meta (Facebook), aby zobaczyć ten post.
Aktywiści działający w ramach facebookowego profilu Scyzoryk się otwiera - satyryczna strona Kielc, skontaktowali się
z misją katolicką w Dreźnie,
która miała pomóc panu Jeremiemu i
dostarczyć mu wodę i jedzenie.
Aktywiści pomogli zorganizować także bilet dla mężczyzny
i dzięki temu jest już w Polsce.
Zaakceptuj pliki cookies Meta (Facebook), aby zobaczyć ten post.
Hej, przypominamy tylko:
1. Szanujemy nawet ostrą dyskusję i wolność słowa, ale nie agresję. Przemocowe treści będą usuwane.
2. W komentarzach można swobodnie używać embedów z mediów społecznościowych.
3. Polecamy założenie konta, dzięki temu możesz zobaczyć wszystkie swoje dyskusje w jednym miejscu i dodać coś (👉 Sortownia), co trafi na stronę główną.