
fot. Gelsenkirchen Polizei / Ocean's Eleven, materiały prasowe
Niemieckie media informują o "napadzie stulecia", do którego doszło w miejscowości
Gelsenkirchen
na zachodzie kraju. Złodzieje przedostali się do
bankowego skarbca
jak w filmie, wywiercając dziurę w ścianie. Według szacunków służb łączna wartość strat to około 30 mln euro, sprawców wciąż szuka policja.
Celem napadu był skarbiec
Sparkasse
- niemieckiego banku spółdzielczego, który działa na zasadzie publicznej kasy oszczędnościowej. Ten rodzaj instytucji finansowej, która działa nie dla maksymalizacji zysku, a dla "pożytku publicznego", często we współpracy z władzami samorządowymi, jest bardzo popularny w Niemczech.
Do zdarzenia doszło
w nocy z 27 na 28 grudnia.
Sygnał świadczący o włamaniu trafił do lokalnych służb dopiero w poniedziałek, 29 grudnia nad ranem.
"Policja została powiadomiona o włamaniu za pośrednictwem systemu przeciwpożarowego, którego sygnał trafił do straży pożarnej w poniedziałek,
29 grudnia 2025 r., o godz. 3:58.
Policjanci wspólnie ze strażakami natychmiast przystąpili do przeszukania budynku i w piwnicy odkryli otwór oraz ślady włamania. Z dotychczasowych ustaleń wynika, że sprawca lub sprawcy dostali się do budynku przez parking podziemny i tą samą drogą uciekli z łupem" - czytamy w komunikacie policji.
Świadkowie, którzy zgłosili się na policję, przekazali informacje o "kilku mężczyznach widzianych w nocy z soboty na niedzielę, z dużymi torbami na klatce schodowej sąsiadującego z budynkiem parkingu wielopoziomowego". Nagrania z monitoringu ujawniły natomiast, że sprawcy
poruszali się czarnym Audi RS 6,
który opuścił parking w poniedziałek we wczesnych godzinach porannych.
Policja przyznaje, że to
jeden z największych napadów na bank w ostatnich latach
, a samo włamanie przypomina akcję z filmu Ocean's Eleven. Włamywcze przedostali się do banku przez garaż podziemny, a następnie wywiercili ogromny otwór, korzystając ze specjalnego wiertła o średnicy
42 cm.
- Takiego wiertła nie kupi się w sklepie budowlanym. Musiało stać za tym bardzo dużo wiedzy lub bardzo dużo energii, aby to zaplanować i przeprowadzić - stwierdził rzecznik policji Thomas Nowaczyk.
Z ustaleń służb wynika, że złodziejom
udało się wyłamać 95% z 3250 skrytek klientów,
a ich łupem padły przetrzymywane tam m.in. kosztowności, złoto czy rodzinne pamiątki. W sumie straty, uwzględniające ubezpieczenie skrytek, szacuje się na ok.
30 mln euro
, a liczba poszkodowanych klientów to nawet 2500 osób.
Sprawcy wciąż nie zostali odnalezieni
. Policja zabezpiecza ślady i analizuje nagrania z monitoringu, powołaną też specjalną komisję dochodzeniową. W sprawie - jak przyznają same służby - jest wiele niewiadomych. Póki co policja nie potrafi wyjaśnić, dlaczego systemy bezpieczeństwa w banku nie zadziałały prawidłowo, nie wiadomo też, skąd włamywacze mieli tak dobrą wiedzę o układach pomieszczeń w skarbcu.