
Fot. East News / The Guardian
The Guardian donosi, że nowojorska organizacja
China Labor Watch
przyjrzała się warunkom zatrudnienia w jednej z fabryk firmy Pop Mart, produkującej w Chinach popularne maskotki Labubu. Po przeprowadzonej analizie organizacja opublikowała raport, z którego wynika, że jeden z dostawców stosował wyzysk wobec pracowników.
The Guardian relacjonuje, że China Labor Watch przeprowadziło śledztwo w
chińskiej fabryce Shunija Toys
w prowincji Jiangxi. Przez trzy miesiące organizacja przeprowadziła wywiady z ponad 50 pracownikami, w tym trzema nieletnimi, którzy byli zatrudnieni wyłącznie przy produkcji popularnych zabawek. Na podstawie zebranych danych ustalono, że fabryka miała zatrudniać pracowników na podstawie
pustych umów
, w których nie wskazano ani okresu obowiązywania umowy, ani zakresu obowiązków, wynagrodzenia i ubezpieczenia społecznego.
Dodatkowo, zakład pracy nie przestrzegał przepisu dotyczącego zapewnienia młodym pracownikom specjalnej ochrony oraz ustalenia zakazu wykonywania szczególnie wymagających prac. Z doniesień The Guardian wynika, że
grupa 25-30 osób
miała montować nawet
4000 Labubu dziennie
, a raport sporządzony przez China Labor Watch dodaje, że pracownicy często przekraczali miesięczną normę, nawet o 100 godzin. Ustalono również, że zakład deklarował możliwość wytworzenia 12 milionów zabawek rocznie, podczas gdy z wywiadów przeprowadzonych na miejscu wynika, że realna roczna skala produkcji wynosiła znacznie więcej.
Rzecznik firmy
Pop Mart
, producenta maskotek Labubu zabrał już głos w sprawie oskarżeń. Zapewnił, że firma poważnie traktuje dobrostan pracowników i przeprowadza systematyczne kontrole. Zapowiedziano, że "w przyszłości firma wzmocni mechanizmy audytu i nadzoru nad łańcuchem dostaw".
"Doceniamy informacje, które zostały nam przekazane i obecnie badamy sprawę.
W przyszłości Pop Mart będzie nadal wzmacniać mechanizmy audytu i nadzoru łańcucha dostaw
. Jeśli ustalenia się potwierdzą, stanowczo zażądamy od odpowiednich partnerów wdrożenia kompleksowych działań naprawczych zgodnie z lokalnymi przepisami i regulacjami" - cytuje wypowiedź firmy The Guardian.