
fot. East News / Facebook @wojtek.balczun
W środę Grupa
Orlen
poinformowała, że zakontraktowała w ostatnich kilku dniach dla swoich rafinerii w Polsce, Czechach i na Litwie
16 dodatkowych dostaw ropy naftowej
m.in. z Norwegii, Wielkiej Brytanii, Algierii, Kazachstanu, Azerbejdżanu i z obu Ameryk.
"Pozostała część zapotrzebowania pokrywana jest m.in. na podstawie zawartego w sierpniu kontraktu z norweskim Equinorem" - przekazał koncern.
W piątek o stan polskich zapasów ropy był pytany
minister aktywów państwowych Wojciech Balczun
. Polityk zapewniał, że
"zapasy paliwa są bezpieczne"
i podkreślił, że "Orlen jeszcze w sierpniu zakontraktował w Norwegii jedną czwartą swojego zapotrzebowania na ropę" i przypomniał o 16 dodatkowych dostawach ropy z innych państw:
- Wydaje mi się, że tutaj akurat możemy mieć dużo powodu do satysfakcji. Po pierwsze zapasy są stałe, stabilne i nienaruszone. Jednocześnie antycypowaliśmy różnego rodzaju zdarzenia, bo jeszcze w sierpniu Orlen zakontraktował jedną czwartą swoich potrzeb w Norwegii (...), a w ostatnim tygodniu podpisał 16 umów z różnych źródeł, jeśli chodzi o dostawy paliwa, o dostawy ropy - odpowiedział minister na antenie TVP.
Co istotne kilka dni temu Bloomberg poinformował, powołując się na źródła wtajemniczone w decyzję saudyjskiego koncernu, że
Saudi Aramco zawiadomiło europejskich klientów o odwołaniu planowanych na październik dostaw ropy
. Taką informację miało usłyszeć co najmniej dwóch odbiorców i mogło to dotyczyć wszystkich firm w Europie. Jak podaje Business Insider w imporcie do Polski ropa z Arabii Saudyjskiej stanowiła w tym roku 45 proc.
Ministerstwo Energii Arabii Saudyjskiej informowało o czasowym
wyłączeniu strategicznego ropociągu Wschód-Zachód
. Taką decyzję podjęto po atakach, które miały miejsce wcześniej w rejonie Rijadu i Medyny. Ropociąg ten pozwalał na częściowe ominięcie eksportu surowca przez cieśninę Ormuz. Jego magistrala została jednak uszkodzona w wyniku
ataku dronów
.