
fot. East News
Wicepremier Radosław Sikorski
przebywa w USA na tygodniu wysokiego szczebla 81. sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ. Odbył 30 spotkań ze światowymi liderami i wziął udział w debacie generalnej oraz sesji Rady Bezpieczeństwa ONZ. Dyskusje dotyczyły między innymi trwającej za naszą granicą
wojny w Ukrainie.
Polityk odbył też rozmowę zorganizowaną w
Council on Foreign Relations w Nowym Jork
u, w której ostrzegał przed działaniami Rosji. Powołując się na źródła, stwierdził, że
"Rosja szykuje coś dużego"
:
- Otrzymujemy informacje (...) nie zdradzamy źródeł, ale jest ich wiele, że Rosja szykuje coś dużego w tym roku - powiedział szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski.
W jego ocenie Putin
szuka pretekstu do mobilizacji
i takim miałyby być akcje pod fałszywą flagą:
- Myślimy również, że opinia publiczna istnieje nawet w dyktaturach i uważam, że Putin potrzebuje pretekstu do mobilizacji. Mogą więc przeprowadzić atak pod fałszywą flagą, aby powiedzieć Rosjanom: "Jesteśmy atakowani i dlatego musimy się zmobilizować" - powiedział.
Dopytywany o scenariusze tego, co nazwał "czymś dużym", stwierdził, że
"Białorusini są zaniepokojeni wciągnięciem ich w wojnę"
:
- Jak wiecie, w Narwie w Estonii większość stanowią Rosjanie. W niektórych miastach na Łotwie również Rosjanie stanowią większość. Chcieliby mieć most lądowy z Białorusi do enklawy królewieckiej przez Litwę. Nie wiemy, co zrobią, ale musimy się przygotować, żeby ich odstraszyć - wymieniał minister.
W dalszej części rozmowy dodał, że
Rosja musiałaby być "szalona", by zdecydować się na pełnoskalową inwazję
. Dlatego w jego ocenie należy spodziewać się czegoś mniej jednoznacznego, co nie pozwoliłoby na uruchomienie artykułu 5. NATO o wzajemnej obronie.
Sikorski został też zapytany o to, czy
Polska byłaby w stanie obronić się bez pomocy USA
. Szef MSZ stwierdził, że Polska walczyła z Rosją jeszcze przed powstaniem Stanów Zjednoczonych i tym razem również stanęłaby do walki.
Minister odniósł się też do obecnej strategii Rosji. Jak powiedział, polega ona na odcięciu Ukrainy od dostaw z Zachodu, co tłumaczy uderzenia na przejścia graniczne z Polską. Dodał też, że rosyjska gospodarka słabnie, jednak mimo to
Rosja dalej może kontynuować swoją wojnę przez kolejny rok lub dwa
, "chyba że Ukraina zniszczy ponad połowę mocy przerobowych rafinerii".
- Rosja uważa, że ma jeszcze dwie karty do rozegrania: mobilizację i ostrą zimę, a także zniszczenie ukraińskiej sieci energetycznej, systemów ciepłowniczych i dużych firm, co się dzieje i co niszczy ukraińską gospodarkę. Ale Ukraińcy również mają, jak powiedział prezydent Trump, karty do gry - mówił.
Wicepremier był także pytany o powstanie stałej bazy wojsk USA w Polsce:
- Chcemy więc takiej obecności Stanów Zjednoczonych, która by nas uspokoiła, ale nie stanowiła zagrożenia dla Rosji. I
mamy nadzieję, że prezydent Trump dotrzyma obietnicy
, którą złożył naszemu prezydentowi w tej sprawie - powiedział.
W kontekście relacji USA z Europą stwierdził, że są one jak małżeństwo, w którym - choć nie ma już miłości - to obie strony powinny w nim trwać, bo jest to korzystne dla obu stron:
- Możemy mieć romanse gdzie indziej, ale dla nas jesteśmy małżeństwem i powinniśmy w nim wytrwać, ponieważ jesteśmy rozsądni - skwitował.