
fot. East News
Podczas rozmowy z dziennikarzem
premier Wielkiej Brytanii Andy Burnham
stwierdził, że zakaz spożywania i sprzedaży napojów alkoholowych na stadionach piłkarskich to
"dyskryminacja"
. Jego zdaniem ograniczenia wprowadzone niemal 40 lat temu są przestarzałe.
- Myślę, że
to nie w porządku w stosunku do kibiców piłkarskich
- przyznał podczas środowej rozmowy z dziennikarzami, w drodze do Nowego Jorku na Zgromadzenie Ogólne ONZ.
Jak stwierdził, przepisy zostały przyjęte w okresie, gdy piłka nożna znacznie różniła się od współczesnej. Argumentował, że obecnie istnieją podstawy do zniesienia tej różnicy w zasadach, m.in. poprzez wprowadzenie okresu testowego.
Jak informuje serwis CBS News, w czwartek Burnham ponownie został zapytany o swoją deklarację dotyczącą zakazu spożywania i sprzedaży alkoholu. Jak się okazuje, polityk
podtrzymał swoje stanowisko
.
- Myślę, że przepisy pochodzą z czasów, gdy piłka nożna była zupełnie inna. Wierzę, że istnieją argumenty za zniesieniem tej dyskryminacji.
Nie zamierzam się wycofywać z poglądu wyznawanego od dawna
- przyznał.
Zakaz spożywania alkoholu na trybunach w pięciu najwyższych ligach angielskiej męskiej piłki nożnej obowiązuje od
1985 roku
. Jak wyjaśnia Reuters, restrykcje wprowadzono w związku z przemocą, do której dochodziło na trybunach w Anglii w latach 70. i 80. Kibice rywalizujących ze sobą klubów często wszczynali bójki i dewastowali stadiony oraz ich okolice. W związku z tym ograniczono sprzedaż oraz spożywanie napojów alkoholowych na stadionach. Obecnie kibice mogą pić alkohol wyłącznie w miejscach, z których nie widać boiska.
Głos w sprawie zabrało również
Brytyjskie Stowarzyszenie Kibiców Piłkarskich
, które wydało oświadczenie. Przekazano w nim, że są za zniesieniem obostrzenia dotyczącego alkoholu na stadionach. Zdaniem stowarzyszenia, "kibiców nie powinno się za to karać".
"Z zadowoleniem przyjmujemy komentarze premiera i zgadzamy się w pełni, że przepisy są przestarzałe" - napisano.
Odmiennego zdania jest jednak brytyjska policja, zdaniem której zakaz powinien nadal obowiązywać. BBC cytuje stanowisko funkcjonariuszy, którzy twierdzą, że "nieodpowiedzialne byłoby wprowadzanie zmian bez wcześniejszej konsultacji ze służbami, które posiadają specjalistyczną wiedzę w tym temacie".