
Fot. East News
Prokuratura Rejonowa w Lublinie postawiła 51-letniemu myśliwemu, który w czasie polowania zastrzelił swojego 68-letniego kolegę,
zarzut za*ójstwa z zamiarem ewentualnym
. Mężczyzna tłumaczy, że doszło do nieszczęśliwego wypadku, ponieważ
pomylił ofiarę z dzikiem
.
Do zdarzenia doszło
w trakcie polowania
w listopadzie 2025 roku w okolicy Milejowa w województwie lubelskim. Ofiarą był myśliwy, który
po zejściu ze swojej ambony
udał się w kierunku stanowiska, na którym znajdował się oskarżony, Dariusz L. Mężczyzna oddał w kierunku 68-latka strzał ze sztucera, kiedy ten znajdował się
około 170 metrów
od ambony oskarżonego. Mężczyzna zmarł po przewiezieniu do szpitala.
Śledczy uznali, że Dariusz L
. świadomie podjął ryzyko
, strzelając do obiektu, którego nie był w stanie
dokładnie zidentyfikować
- użył do tego tylko lunety termowizyjnej. Śledczy ustalili, że w czasie feralnego polowania panowały słabe warunki pogodowe, zaś oskarżony oddawał strzały gdy już
zaczynało się ściemniać
. W momencie strzału Dariusz L.
był trzeźwy
i sam zawiadomił służby o zdarzeniu.
Obciążająca dla Dariusza L. ma być
ekspertyza balistyczna
, która wykazała, że wystrzelone przez niego pociski trafiły
bezpośrednio w klatkę piersiową
i ramię ofiary, po drodze nie doszło do rykoszetu.
Oskarżony nie przyznał się do winy i utrzymuje, że śmierć jego towarzysza była skutkiem
nieszczęśliwego wypadku
- Dariuszowi L. wydawało się, że strzela
do dzika
. Mężczyzna opuścił areszt po wpłaceniu stu tysięcy złotych kaucji, został objęty dozorem policyjnym, ma też zakaz kontaktowania się ze świadkami. Za za*ójstwo z zamiarem ewentualnym grozi mu
od dziesięciu lat więzienia do dożywocia
.